Zamarła. Nagle wszedł ktoś do pokoju.
- O... chyba przeszkodziłem... w takim razie ja może później. - był to Harry, który na widok wzburzonego Syriusza stojącego na przeciwko bladej Jessicy postanowił się wycofać i porozmawiać z Syriuszem później.
- Nie, nic się nie stało Harry. Ja akurat i tak właśnie miałam iść do swojego pokoju. To była długa podróż dla mnie. - delikatnie się uśmiechnęła i wyszła z pokoju. Zanim jednak zamknęła drzwi od saloniku spojrzała na Syriusza, nieznacznie się uśmiechnęła i dodała - dokończymy naszą rozmowę innym razem.
Wspięła się po schodach i weszła do swojego pokoju. Do pokoju w którym wiele razy nocowała, gdy wraz z Jamesem lub nawet sama odwiedzała Syriusza w wakcje. Odwiedzali go dość rzadko, bo jego rodzice nie byli zbyt przychylnie do nich nastawieni, bo nie popierali ich działań antymugolskich i nie mieli obsesji na punkcie czystości krwi.
Pytanie zadane przez Syriusza wytrąciło ją z równowagi. Czy na prawdę kochała Voldemorta? Czy ona sama znała odpowiedź na to pytanie? Nigdy się nad tym nie zastanawiała, ale teraz wydawało jej się, że go nie kochała. To dlaczego w takim razie się z nim związała i porzuciła kogoś o wiele dla niej warzniejszego? Czy miała obsesję na punkcie czystości krwi? Nie. Czy miała coś przeciwko mugolom? Nie. W końcu jej najlepsza przyjaciółka była z rodziny mugoli. Jej przyjaciółka, a także żona jej brata. Ale co w takim razie sprawiło, że chciała być z Tomem? A tak... Władza. Potęga. Zawsze chciała być najpotężniejszą czarownicą. Chciała wiedzieć wszystko co możliwe o magii. Dużo czytała i się uczyła. Kiedyś do tej nauki namówiłą Dumbledora. To on ją uczył, gdy tylko miał chwilę czasu. Ale uczył ja bardzo delikatnych zaklęć. Obronnych. Ona jednak czuła niedosyt. Chciała wiedzieć więcej i wtedy pojawił się on. Zjawił się w Hogwarcie. Chciał rozmawiać z Dumbledorem. Był przystojny, pewny siebie i starszy od niej i to dużo. Widziała go wtedy po raz pierwszy. Zainteresował ją. Pamiętała jak się z nim przywitała. Koło pokoju życzeń. To tam stała oparta o mur, gdy on nadchodził. Uśmiechała się do niego przymilinie. Zaczęła z nim flirtować i udało się. Jakiś czas później spotkali się w Hosmed. Spotykali się coraz częściej. Obiecał ją uczyć. I przy spotkaniach w Hogsmed szli do Wrzeszczącej Chaty i tam poznawała tajniki czarnej magii. Trwało to już jakiś czas i gdy po jednej z takich lekcji postanowili wstąpić do Trzech mioteł na kremowe piwo, zobaczył ją tam James z Syriuszem. Wybili po piwie i odeszli. Tom odprowadził ją pod samą bramę zamku i pocałował. Potem on poszedł w swoją stronę, a ona do zamku. Pamiętała jak James na nią nawrzeszczał i wykrzyczał kim jest ten cżłowiek. Że to zły czarodziej i nie powinna się z nim zadawać. Syriusz wtedy się nie odzywał. Stał tylko z zaciśniętymi pięściami. W końcu jakiś czas wcześniej skończyli ze sobą. Zakończyli swój związek. Nie chciał go wtedy słuchać. W końcu była już prawie dorosła i chciała sama za siebie decydować. Gdy skończyła szkołę pozostała przy nim. Chociaż wtedy miała już duże wątpliwości, ale jednak pozostała przy nim. Patrzyła jak tworzy się Zakon Feniksa. Jak ludzie zbierają się do walki. Patrzyłą na śmierć. Dla niego zabijała. W końcu jednak chciała odejść..., ale się bała. Bała się, ze skrzywdzi kogoś z jej bliskich. Obiecał, że póki przy nim jest nikomu nie stanie się krzywda. Więc została. Stała u jego boku. Mając nadzieję, ze w ten sposób uratuje wszystkich swoich bliskich. Jak w tamtą noc poczułą się oszukana, gdy dowiedziała się, że nie żyją. Że ją okłamał. Nie mogłą tego znieść. NIe mogła.
Te wspomnienia nie należały do jej najlepszych. O wiele bardziej wolała wspominać lata szkolne, które spędzała w trochę innym towarzystwie. Postanowiła już więcej tego wieczoru nie myśleć na te bolesne tematy i po prostu położyła się do łóżka i zasnęła.
Następnego ranka pewnie będzie czekała ją rozmowa z Syriuszem. Zaczęła rozmyślać o tym co mu powiedzieć, gdy schodziła do kuchni na śniedanie. Tam jednak okazało się, że wczasie, gdy nie spiskują przeciwko Riddlowi to mają wielkie sprzątanie, więc Syriusz aż do wieczora powininien być bardzo zajęty i nie znajdzie raczej czasu na jakieś prywatne rozmowy.
W kuchni zastała młodych czarodziei. W większości rudych, a także Syriusza i Remusa. Nie czuła się zażenowana w ich towarzystwie co jej samej wydawało się dziwne skoro kiedyś z każdym z nich przez jakiś czas łączyły ją dośćź zarzyłe związki i wcale nie miała na myśli przyjaźni. Gdy patrzyła na Harrego bolało ją serce. Tak bardzo przypominał jej brata! Dlaczego ona zaufała Tomowi? Może gdyby nie była taka głupia i egoistyczna to jej brat by jeszcze żył? Na te pytania już nigdy nie dostanie odpowiedzi.
Wtedy spojrzała na Syriusza. Był taki radosny przy Harrym. Poczuła się jakby znowu była w szkole i widziała go z Jamesem. Poczułą dziwne ukłucie w sercu i mimowolnie sie uśmiechnęła. I wtedy widział tylko ich dwóch i Remusa siedzącego kawałek dalej. Jakby nic się nie zmieniło. Syriusz był taki szczęsliwy. To było dla niej takie ważne, że aż tego nie chciała. Chciała, zeby nie miał pewności. W temtym momencie chyba chciała go zranić.
- Syriuszu... - poczekała, aż odwróci sie w jej stornę. - odpwoeidzią na twoje wczorajsze pyatnie jest tak. I to bardzo.
- O... chyba przeszkodziłem... w takim razie ja może później. - był to Harry, który na widok wzburzonego Syriusza stojącego na przeciwko bladej Jessicy postanowił się wycofać i porozmawiać z Syriuszem później.
- Nie, nic się nie stało Harry. Ja akurat i tak właśnie miałam iść do swojego pokoju. To była długa podróż dla mnie. - delikatnie się uśmiechnęła i wyszła z pokoju. Zanim jednak zamknęła drzwi od saloniku spojrzała na Syriusza, nieznacznie się uśmiechnęła i dodała - dokończymy naszą rozmowę innym razem.
Wspięła się po schodach i weszła do swojego pokoju. Do pokoju w którym wiele razy nocowała, gdy wraz z Jamesem lub nawet sama odwiedzała Syriusza w wakcje. Odwiedzali go dość rzadko, bo jego rodzice nie byli zbyt przychylnie do nich nastawieni, bo nie popierali ich działań antymugolskich i nie mieli obsesji na punkcie czystości krwi.
Pytanie zadane przez Syriusza wytrąciło ją z równowagi. Czy na prawdę kochała Voldemorta? Czy ona sama znała odpowiedź na to pytanie? Nigdy się nad tym nie zastanawiała, ale teraz wydawało jej się, że go nie kochała. To dlaczego w takim razie się z nim związała i porzuciła kogoś o wiele dla niej warzniejszego? Czy miała obsesję na punkcie czystości krwi? Nie. Czy miała coś przeciwko mugolom? Nie. W końcu jej najlepsza przyjaciółka była z rodziny mugoli. Jej przyjaciółka, a także żona jej brata. Ale co w takim razie sprawiło, że chciała być z Tomem? A tak... Władza. Potęga. Zawsze chciała być najpotężniejszą czarownicą. Chciała wiedzieć wszystko co możliwe o magii. Dużo czytała i się uczyła. Kiedyś do tej nauki namówiłą Dumbledora. To on ją uczył, gdy tylko miał chwilę czasu. Ale uczył ja bardzo delikatnych zaklęć. Obronnych. Ona jednak czuła niedosyt. Chciała wiedzieć więcej i wtedy pojawił się on. Zjawił się w Hogwarcie. Chciał rozmawiać z Dumbledorem. Był przystojny, pewny siebie i starszy od niej i to dużo. Widziała go wtedy po raz pierwszy. Zainteresował ją. Pamiętała jak się z nim przywitała. Koło pokoju życzeń. To tam stała oparta o mur, gdy on nadchodził. Uśmiechała się do niego przymilinie. Zaczęła z nim flirtować i udało się. Jakiś czas później spotkali się w Hosmed. Spotykali się coraz częściej. Obiecał ją uczyć. I przy spotkaniach w Hogsmed szli do Wrzeszczącej Chaty i tam poznawała tajniki czarnej magii. Trwało to już jakiś czas i gdy po jednej z takich lekcji postanowili wstąpić do Trzech mioteł na kremowe piwo, zobaczył ją tam James z Syriuszem. Wybili po piwie i odeszli. Tom odprowadził ją pod samą bramę zamku i pocałował. Potem on poszedł w swoją stronę, a ona do zamku. Pamiętała jak James na nią nawrzeszczał i wykrzyczał kim jest ten cżłowiek. Że to zły czarodziej i nie powinna się z nim zadawać. Syriusz wtedy się nie odzywał. Stał tylko z zaciśniętymi pięściami. W końcu jakiś czas wcześniej skończyli ze sobą. Zakończyli swój związek. Nie chciał go wtedy słuchać. W końcu była już prawie dorosła i chciała sama za siebie decydować. Gdy skończyła szkołę pozostała przy nim. Chociaż wtedy miała już duże wątpliwości, ale jednak pozostała przy nim. Patrzyła jak tworzy się Zakon Feniksa. Jak ludzie zbierają się do walki. Patrzyłą na śmierć. Dla niego zabijała. W końcu jednak chciała odejść..., ale się bała. Bała się, ze skrzywdzi kogoś z jej bliskich. Obiecał, że póki przy nim jest nikomu nie stanie się krzywda. Więc została. Stała u jego boku. Mając nadzieję, ze w ten sposób uratuje wszystkich swoich bliskich. Jak w tamtą noc poczułą się oszukana, gdy dowiedziała się, że nie żyją. Że ją okłamał. Nie mogłą tego znieść. NIe mogła.
Te wspomnienia nie należały do jej najlepszych. O wiele bardziej wolała wspominać lata szkolne, które spędzała w trochę innym towarzystwie. Postanowiła już więcej tego wieczoru nie myśleć na te bolesne tematy i po prostu położyła się do łóżka i zasnęła.
Następnego ranka pewnie będzie czekała ją rozmowa z Syriuszem. Zaczęła rozmyślać o tym co mu powiedzieć, gdy schodziła do kuchni na śniedanie. Tam jednak okazało się, że wczasie, gdy nie spiskują przeciwko Riddlowi to mają wielkie sprzątanie, więc Syriusz aż do wieczora powininien być bardzo zajęty i nie znajdzie raczej czasu na jakieś prywatne rozmowy.
W kuchni zastała młodych czarodziei. W większości rudych, a także Syriusza i Remusa. Nie czuła się zażenowana w ich towarzystwie co jej samej wydawało się dziwne skoro kiedyś z każdym z nich przez jakiś czas łączyły ją dośćź zarzyłe związki i wcale nie miała na myśli przyjaźni. Gdy patrzyła na Harrego bolało ją serce. Tak bardzo przypominał jej brata! Dlaczego ona zaufała Tomowi? Może gdyby nie była taka głupia i egoistyczna to jej brat by jeszcze żył? Na te pytania już nigdy nie dostanie odpowiedzi.
Wtedy spojrzała na Syriusza. Był taki radosny przy Harrym. Poczuła się jakby znowu była w szkole i widziała go z Jamesem. Poczułą dziwne ukłucie w sercu i mimowolnie sie uśmiechnęła. I wtedy widział tylko ich dwóch i Remusa siedzącego kawałek dalej. Jakby nic się nie zmieniło. Syriusz był taki szczęsliwy. To było dla niej takie ważne, że aż tego nie chciała. Chciała, zeby nie miał pewności. W temtym momencie chyba chciała go zranić.
- Syriuszu... - poczekała, aż odwróci sie w jej stornę. - odpwoeidzią na twoje wczorajsze pyatnie jest tak. I to bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz