sobota, 5 stycznia 2013

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 11.

Miała nadzieję, że go nie będzie. Nie chciała go ponownie ranić i nie potrafiła spojrzeć mu w oczy, chodź w głębi serca miałą naqdzieję, ze to właśnie on otworzy jej drzwi. Że znów go zobaczy. Jessica dobrze wiedziała, że nie powinna tego czuć, ale nie potrafiła tego zmienić. Przecież nadchodzi wojna! A takie uczucia tylko osłabiają. Miała ochotę go pocałować, ale postanowiła być silna. Musi go zranić. Znowu. Zrobi to co musi i zniknie z jego życia.Jeżeli przeżyje wojnę, wyniesie się zdala od niego. Zniknie, a jeśli zginie... to może nawet tak będzie lepiej?
- Zamierzasz mnie w ogóle wpuścić, czy będziemy tak stali w drzwiach jak idioci? - spytała z sarkazmem. Była chłodna i dobrze wiedziała, ze on to wyczuł. Przesunął się w drzwiach wpuszczając ją do środka.
- Zapraszam.
Pewnym krokiem przeszła korytarz i weszła prosto do kuchni.
- Gdzie jest Stworek? - spytałą pewnym siebie głosem. W kuchni siedziała Molly ze swoimi starszymi synami.
- Nie mam pojęcia. Zawsze kręci się gdzieś koło obrazu. - odpowiedziała lekko ździwoina Molly.
- Stworek do mnie! - krzyknął Syriusz jak gdyby nigdy nic. Stworek pojawił się przed swoim panem.
- Wzywał mnie pan, sir? - spytał kłaniająć się nisko.
- Stworku... - wyjęła z kieszeni płaszcza medalion. - czy widziałeś go gdzieś wcześniej?
- Medalion pana Regulusa! - wykrzyknął skrzat i spróbował wyrwać go jej z ręki.
- Gdzi jest prawdziwy medalion?
- Pan go wyrzucił.
- Jaki pan? Regulus?
- Pan Syriusz, sir.
- Wyrzuciłeś ten medalion?! - prawie krzyknęła wściekła na Syriusz, że mógł zrobić coś takiego.
- No, a niby czemu nie? Po co mi coś takiego? Czy wyglądam jakbym takie coś chciał nosić?
- A czy akurat teraz musiałeś sobie przypomnieć, ze chcesz to wyrzucić? - teraz była już na prawdę wściekła. Czuła, ze była już tak blisko rozwiązania zagadki, a wszystko diabli wzięli. Nie udało jej się. Znowu.
- W końcu nie był mi do niczego potrzebny. A po co ci on i dlaczego tak nagle go szukasz?
- Teraz to juz nie ważne, bo i tak mi nie pomożesz. - powiedziawszy to wybiegł z kuchni. PObiegł za nią i złapał ją przed drzwiami.
- Dlaczego znowu uciekasz? - zapytał smutny.
- Ja nigdy nie uciekam. Walczę do końca.
- No to walcz. - powiedział to i ją pocałował. Namiętnie. Oparła się o ścianę. Całował ją pewnie. Jedną rękę wsunął delikatnie w jej włosy. Przyciskał ją do siebie. Chciała mieć go jeszcze bliżej, ale on się odsunął.
Miała zamęt w głowie. Wiedziała tylko, ze musi odejść. Musi wyjść na powietrze i otrzeźwić umysł.
- Muszę iść. - powiedziała niepewnie.
- O to powinnaś walczyć. Dawna ty by walczyła. - powiedział to, gdy ona już wychodziła. Była już praktycznie na zewnątrz. Stanęła na ulicy, spojrzała na niego i obróciła się na pięcie. Teleportowała się wprost do Doliny Godryka. Zrobiła to podświadomie. Musiała się obudzić i to był jedyny sposób jaki przyszedł jej do głowy. Wrócić do miejsca w którym wszystko się skończyło. W którym ona przestała istnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz