Spędziła z Syriuszem kolejny miły dzień. Już ostatni. Przez cały
czas, który spędzili razem obiecywała sobie, ze to już ostatni raz, że
już więcej tego nie powtórzy. Nie chciała robić Syriuszowi nadziei, bo
wiedziała, że to może mu tylko zaszkodzić. Może go zranić.
Następnego dnia pożegnała się z Syriszem z obietnicą, ze nie długo wróci, ale nie zamierzała dotrzymać słowa. Jeżeli chcę, żeby był szczęśliwy to muszę go zostawić. Takie myśli dręczyły ją już od jakiejś chwili. Bała się że nie wytrzyma. Gdy patrzyła mu w oczy i obiecywałą, że za parę dni wróci, miała ochotę płakać, bo wiedziała, ze nie dotrzyma słowa. Jej serce krwawiło, kiedy się z nim żegnała. Była pewna, ze już go nigdy więcej nie zobaczy. To już ten czas, w którym przyszło jej się pożegnać ze wszystkimi, których znała i kochała. Wiedziała, ze takie jest jej przeznaczenia.
- Kocham cię. - powiedział Syriusz i delikatnie pocałował ją w policzek. Jess popłynęła łza.
Jak ja mogę płakać?! Muszę być silna! Ale nie mogła być. Miała ochotę płakać już cały czas. Chciała się w niego wtulić i już nigdy go nie zostawić, ale tego, też nie mogła zrobić, więc szybko otarła spływającą łzę, odwróciła się na pięcie i odeszła. Gdy znalazła się w odpowiedniej odległości od domu, odwróciła się w stronę Syriusza, pomachała mu i teleportowała się prosto do Hogsmeade. Chciała zobaczyć po raz ostatni Harrego. Miała szczęście, bo akurat odbywał się wypad do Hogsmeade, więc jej szanse na spotkanie Harrego się zwiększyły.
Nagle go zobaczyła. Wchodził wraz z przyjaciółmi od obskurnego pubu. Rzuciła na siebie szybko zaklęcie kameleona i ruszyła za nim. W środku spotkała tłum ludzi, w bardzo zbliżonym do chłopca wieku. Wszyscy uczyli się w Hogwarcie. Usiadła z boku i podsłuchiwała. I w taki sposób Jessica dowiedziała się o Armii Dumbledora. Była dumna z Harrego. Robił coś, aby pomóc innym. Próbował im pokazać prawdę. Miał nadzieję. Był taki podobny do Jamesa, ze aż Jessice popłynęły łzy. Ale czy James byłby gotów zrobić coś takiego? Tak.. chyba tak. Jessica zaczęła wątpić w brata. Nie miała czasu o tym myśleć. Młodzież wyszła z baru, a ona podążyła za nimi. Miała jakieś dziwne przeczucie odnośnie tego spotkania. Coś wydawało jej się podejrzane. I wtedy zorientowała się co.
Nagle w stronę Harrego wyskoczło coś co nie przypominało ani człowieka, ani zwierzęcia. Po chwili rozpoznała, ze jest to wilkołak. Greyback. Na szczęście nie udało mu się skoczyć na Harrego. Wylądował na niej. Uczniowie nie zwrócili uwagi na zamieszanie, które działo się za ich plecami. Byłi zbyt zajęci rozmowął na własny temat. Jessica z całej siły kopnęł wilkołaka w brzuch. Greyback poleciał na plecy i wylądował po drugiej stronie drogi. Był zaskoczony i przerażony. No w końcu miała cały czas na sobie zaklęcie kameleona.
- To nie ładnie atakować od tyłu. - powiedziała delikatnie się uśmiechając.
- To nie ładnie się tak ukrywać.
- Masz rację. - dziewczyna zaśmiała się i zdjęła z siebie zaklęcie. Lubiła grać w otwarte karty. Nie chciała oszukiwać, a coś takiego, uważała właśnie za oszustwo.
- Jesteś głupia. A nie dugo nawet martwa.
- Przekonamy się. - powiedziała to głosem pewnym siebie. Nie bała się. Wiedziała, ze Harry i reszta są już daleko i nikt nie zdoła jej zobaczyć.
Wilkołak skoczył na nią, a ona starała się go odeprzeć zaklęciami. Próbowała nawet ataku, ale nie skutkował. Cały czas poruszali się po okręgu. Wilkołak nie wygrywał, ale także ni ponosił porażki. To była wyrównana walka. Ale nagle Jessica zaczęła się zastanawiać czy ktoś może nie ucierpiał przez jedno z jej zaklęć lub jest w niebezpieczeństwie. Wilkołak wydawał się zmęczony ciągłął walką, więc dziewczyna nieznacznie odrówiciła główę, aby się upewnić czy wszystko w porządku. Greyback wykorzystał to. Skoczył na nią i z ręki wytrącił jej różdżkę, a następnie przygniótł ją swoim ciałem. Różdżka była za daleko i Jessica wiedziała, ze już jej nie dosięgnie. Była silną czarownicą, ale teraz pierwszy raz poczułą się słaba. Poczuła, że barkuje jej sił na dalszą walkę. Nie wiedziała nagle co robić. Przecież zawsze radziłam sobię sama! W walce byłam niezrównana! Jess ceniła sobie za równo zaklęcia jak i walkę w ręcz, ale teraz nie wiedziała co robić. Ciężar wilkołaka ciążył jej i nie była w stanie nic zrobić. Nie mogła złapać różdżki, a to była jej ostatnia deska ratunku. Nagle wilkołak się przemienił i zaczął z nią walczyć. Probował rozszarpać jej gardło. Dziewczyna chciała walczyć, ale nie mogła. Greyback swoim ciążarem połamał jej kości. Była bezsilna. Bez różdżki nie mogła już nic zrobić. Słabła. Wilkołak to wyczuł. To już koniec. I w tym momencie odróciła nieznacznie głowę w prawą stronę, a jej medalion, który był ukryty pod czarnym gorsetem zwisał z jej szyi. Teraz każdy mógł go zobaczyć. Wilkołak spojrzał na błyskotkę i zesztywniał. Był w końcu jednym ze sług Czarnego Pana i dobrze wiedział, kim ona była. Ale od czasu, gdy ostatni raz widział się z Tomem dużo się zmieniło. Praktycznie wszystko oprócz medalionu, który wciąż zwisał z jej szyi. Miała go przekazać Harremu, ale nie zdążyła. Wilkołak się zaśmiał i pochylił nad nią. Czuła, że to koniec, ale nie płakała. Nie chciała tak umrzeć. Wilkołak ugryzł ją. Nie rozszarpał, lecz ugryzł. Poczuła ból w szyi, a chwilę później w reszcie ciała. Pewnie w ślinie wilkołaków znajduje się jad, który ma je unieruchomić. Pomyślała półprzytomnie. Z każdą chwilą słabła. Wilkołak po chwili zszedł z niej i przemienił się z powrotem w człowieka. Widziała to jak przez mgłę.
- To cię nauczy, że ze mną się nie zadziera. Czarny Pan na pewno się ucieszy, ze wróciłaś. - zaśmiał się i odszedł zostawiając ją tam.
Nie była w stanie się ruszyć. Zamknęła oczy. Odpływała.
Następnego dnia pożegnała się z Syriszem z obietnicą, ze nie długo wróci, ale nie zamierzała dotrzymać słowa. Jeżeli chcę, żeby był szczęśliwy to muszę go zostawić. Takie myśli dręczyły ją już od jakiejś chwili. Bała się że nie wytrzyma. Gdy patrzyła mu w oczy i obiecywałą, że za parę dni wróci, miała ochotę płakać, bo wiedziała, ze nie dotrzyma słowa. Jej serce krwawiło, kiedy się z nim żegnała. Była pewna, ze już go nigdy więcej nie zobaczy. To już ten czas, w którym przyszło jej się pożegnać ze wszystkimi, których znała i kochała. Wiedziała, ze takie jest jej przeznaczenia.
- Kocham cię. - powiedział Syriusz i delikatnie pocałował ją w policzek. Jess popłynęła łza.
Jak ja mogę płakać?! Muszę być silna! Ale nie mogła być. Miała ochotę płakać już cały czas. Chciała się w niego wtulić i już nigdy go nie zostawić, ale tego, też nie mogła zrobić, więc szybko otarła spływającą łzę, odwróciła się na pięcie i odeszła. Gdy znalazła się w odpowiedniej odległości od domu, odwróciła się w stronę Syriusza, pomachała mu i teleportowała się prosto do Hogsmeade. Chciała zobaczyć po raz ostatni Harrego. Miała szczęście, bo akurat odbywał się wypad do Hogsmeade, więc jej szanse na spotkanie Harrego się zwiększyły.
Nagle go zobaczyła. Wchodził wraz z przyjaciółmi od obskurnego pubu. Rzuciła na siebie szybko zaklęcie kameleona i ruszyła za nim. W środku spotkała tłum ludzi, w bardzo zbliżonym do chłopca wieku. Wszyscy uczyli się w Hogwarcie. Usiadła z boku i podsłuchiwała. I w taki sposób Jessica dowiedziała się o Armii Dumbledora. Była dumna z Harrego. Robił coś, aby pomóc innym. Próbował im pokazać prawdę. Miał nadzieję. Był taki podobny do Jamesa, ze aż Jessice popłynęły łzy. Ale czy James byłby gotów zrobić coś takiego? Tak.. chyba tak. Jessica zaczęła wątpić w brata. Nie miała czasu o tym myśleć. Młodzież wyszła z baru, a ona podążyła za nimi. Miała jakieś dziwne przeczucie odnośnie tego spotkania. Coś wydawało jej się podejrzane. I wtedy zorientowała się co.
Nagle w stronę Harrego wyskoczło coś co nie przypominało ani człowieka, ani zwierzęcia. Po chwili rozpoznała, ze jest to wilkołak. Greyback. Na szczęście nie udało mu się skoczyć na Harrego. Wylądował na niej. Uczniowie nie zwrócili uwagi na zamieszanie, które działo się za ich plecami. Byłi zbyt zajęci rozmowął na własny temat. Jessica z całej siły kopnęł wilkołaka w brzuch. Greyback poleciał na plecy i wylądował po drugiej stronie drogi. Był zaskoczony i przerażony. No w końcu miała cały czas na sobie zaklęcie kameleona.
- To nie ładnie atakować od tyłu. - powiedziała delikatnie się uśmiechając.
- To nie ładnie się tak ukrywać.
- Masz rację. - dziewczyna zaśmiała się i zdjęła z siebie zaklęcie. Lubiła grać w otwarte karty. Nie chciała oszukiwać, a coś takiego, uważała właśnie za oszustwo.
- Jesteś głupia. A nie dugo nawet martwa.
- Przekonamy się. - powiedziała to głosem pewnym siebie. Nie bała się. Wiedziała, ze Harry i reszta są już daleko i nikt nie zdoła jej zobaczyć.
Wilkołak skoczył na nią, a ona starała się go odeprzeć zaklęciami. Próbowała nawet ataku, ale nie skutkował. Cały czas poruszali się po okręgu. Wilkołak nie wygrywał, ale także ni ponosił porażki. To była wyrównana walka. Ale nagle Jessica zaczęła się zastanawiać czy ktoś może nie ucierpiał przez jedno z jej zaklęć lub jest w niebezpieczeństwie. Wilkołak wydawał się zmęczony ciągłął walką, więc dziewczyna nieznacznie odrówiciła główę, aby się upewnić czy wszystko w porządku. Greyback wykorzystał to. Skoczył na nią i z ręki wytrącił jej różdżkę, a następnie przygniótł ją swoim ciałem. Różdżka była za daleko i Jessica wiedziała, ze już jej nie dosięgnie. Była silną czarownicą, ale teraz pierwszy raz poczułą się słaba. Poczuła, że barkuje jej sił na dalszą walkę. Nie wiedziała nagle co robić. Przecież zawsze radziłam sobię sama! W walce byłam niezrównana! Jess ceniła sobie za równo zaklęcia jak i walkę w ręcz, ale teraz nie wiedziała co robić. Ciężar wilkołaka ciążył jej i nie była w stanie nic zrobić. Nie mogła złapać różdżki, a to była jej ostatnia deska ratunku. Nagle wilkołak się przemienił i zaczął z nią walczyć. Probował rozszarpać jej gardło. Dziewczyna chciała walczyć, ale nie mogła. Greyback swoim ciążarem połamał jej kości. Była bezsilna. Bez różdżki nie mogła już nic zrobić. Słabła. Wilkołak to wyczuł. To już koniec. I w tym momencie odróciła nieznacznie głowę w prawą stronę, a jej medalion, który był ukryty pod czarnym gorsetem zwisał z jej szyi. Teraz każdy mógł go zobaczyć. Wilkołak spojrzał na błyskotkę i zesztywniał. Był w końcu jednym ze sług Czarnego Pana i dobrze wiedział, kim ona była. Ale od czasu, gdy ostatni raz widział się z Tomem dużo się zmieniło. Praktycznie wszystko oprócz medalionu, który wciąż zwisał z jej szyi. Miała go przekazać Harremu, ale nie zdążyła. Wilkołak się zaśmiał i pochylił nad nią. Czuła, że to koniec, ale nie płakała. Nie chciała tak umrzeć. Wilkołak ugryzł ją. Nie rozszarpał, lecz ugryzł. Poczuła ból w szyi, a chwilę później w reszcie ciała. Pewnie w ślinie wilkołaków znajduje się jad, który ma je unieruchomić. Pomyślała półprzytomnie. Z każdą chwilą słabła. Wilkołak po chwili zszedł z niej i przemienił się z powrotem w człowieka. Widziała to jak przez mgłę.
- To cię nauczy, że ze mną się nie zadziera. Czarny Pan na pewno się ucieszy, ze wróciłaś. - zaśmiał się i odszedł zostawiając ją tam.
Nie była w stanie się ruszyć. Zamknęła oczy. Odpływała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz