sobota, 5 stycznia 2013

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 19.

Czuła straszny ból w całym ciele. Czuła jak jej kręgosłup zaczyna się wyginać w nienaturalne kształty. Nie wiedziała co się dookoła niej dzieje. Mogła tylko czuć. Zalewały ją emocje. Emanowały z niej jakby nic innego, oprócz tego co działo się w jej wnętrzu nie miało znaczenia, jakgdyby tylko to mogło się liczyć. Połowy z tych emocji nie rozumiała. Spróbowała się skupić na tym co jest dookoła niej. Korytarz! Droga! Las! Wszystko zmieniało się w tak zaskakującym tępie, że nie była już w stanie dłużej zastanawiać się gdzie jest i kim jest. Nie potrafiła dłużej skupić swojej uwagi na niczym, więc po prostu się wyłączyła. Dała działać swojemu instynktowi i emocjom i nie czuć. To było łatwiejsze.
- JAK TO SIĘ STAŁO?! CZEMU ONA JEST WILKOŁAKIEM?! CZEMU JESS?! - Syriusz był wściekły, a jednocześnie pogrążony w rozpaczy. Był pewien, zde ponownie straci Jess, że już nigdy jej nie zobaczy. I właśnie teraz, gdy wszystko zaczęło się układać.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia skąd isę tutaj wzięła i jak to się stało. Uczniowie znaleźli ją na drodze prowadzącej z Hogsmeade do zamku. Była w strasznym stanie. Nic więcej nie wiem. - odrzekł Albus smutnym głosem. Co działo się z Jessicą było dla wszystkich zagadką, ale czy byli w stanie odpowiedzieć na choćby jedno z dręczących ich pytań?
- Może próbowała teraz z Greybackiem? To do niej bardzo podobne, bo przecież ona jest...
- SEVERUSIE! - zagrzmiał Dumbledore i w ostatniej chwili powstrzymał Syriusza, który już się zamachnął na Snape. - Już cie mówiłem, zebyś jej nie oceniał, a teraz już chyba pora na ciebie. Postaraj się jak najszybciej uwarzyć ten eliksir. Jej pamięć jest dla nas bardzo cenna.
- Oczywiście Dumbledore.
- Pójdę poszukać Jessicki, jest już południe, pewnie już zdązyła się zmienić.
- Syriuszu... nie wiadomo, czy Jessica w ogóle wróci do normalnej postaci. Brak pamięci może jej to utrudnić. - odrzekł zasmucony Dumbledore, wiedząc, ze tymi słowami tylko zdołuje Syriusza.
- Ona jest silna. Nawet bez pamięci sobie z tym poradzi... tak jak zawsze zresztą.
- Mam nadzieję.
- Ja równiez. Miłego dnia. - poweidziawszy to wyszedł z gabinetu dyrektora, przemienił sie w psa i pognał na błonia w poszukiwaniu dziewczyny. Nie wiedział gdzie zacząć szukać... Remus najczęściej był we Wrzeszczącej Chacie lub czasami w Zakazanym Lesie. To były jego miejsca, ale gdzie mogła ukryć się Jessica? Tego nie wiedział, ale popychany przeczuciem pobiegł w stronę jeziora, które znajdowało się niedaleko i nie pomylił się. Dziewczyna siedziała pod drzewem znajdującym się nieopodal wody. Miała na sobie podarte ubrania, które zwisały na niej smętnie. Nie wyglądała na przerażona, a raczej na zaciekawioną i zamyśloną, jakby to co się działo wogóle jej nie przerażało. Syriusz miał wręcz wrażenie, ze słyszy kołatające się w jej głowie myśli. Czy będzie pamiętała kim jest? Chyba czas się przekonac.
- Hej. Jak się czujesz? - dziewczyna poderwała się na równe nogi i odwróciła w stronę przybysza z niezwykłym wdziękiem. Był pod jej wrażeniem, zresztą jak zwykle.
- O! To ty! Ale mnie przestraszyłeś!
- Pamiętasz mnie?
- No pewnie! W końcu przyjaźnisz się z moim bratem!
- No...
- Aż się dziwię, że nie przyszedł z tobą! Pewnie znowu próbuje zaimponowac jakimś dziewczynom lub biega za zniczem. - dziewczyna zaśmiała się beztrosko. - Czy jest na boisku?
- Hę?
- Czy James jest na boisku?
- On...
- Cha cha... pewnie nie wiesz, w końcu nie jesteś jego niańką. Pójdę go poszukać i tak chciałam z nim pogadać...
- Jess...
- To cześć! Zobaczymy się na transmutacji!
Co się do cholery dzieje?! Syriusz czuł się jakby ktoś rzucił na niego czar Confundusa. James? Transmutacja? O co jej chodzi? I od kiedy ona jest dla niego taka miła?! i wogólne wesoła?!
Chłopak spojrzał w stronę oddalającej się w stronę boiska dziewczyny, gdy nagle ona zaczęła krzyczeć. I upadła na ziemię. Przerażony Syriusz szybko do niej podbiegł i chciał jej pomóc. Jessica zasłabła. Zaniósł ją jak najszybciej do skrzydła szpitalnego.
- O Boże! Co się z nią stało? Dlaczego jest nie przytomna? - zapytała zdziwiona pani Pomfrey.
- Nie wiem. Znalazłem ją koło jeziorka... wydawała się taka... spokojna... radosna.... ale i nieobecna.
- Nieobecna? Co masz na myśli?
- Wydawało jej się, ze James jeszcze żyje i że ciągle uczymy sie tutaj. Poszła go szukać i wtedy zemdlała.
- Ojoj!
- Jej mózg próbuje odzyskać wspomnienia. - dobiegł ich głos dochodzący z rogu pokoju. Z cienia wyłonił się Snape. - Najwyraźniej ma jakieś przebłyski tego co działo się wiele lat temu. Stara się jakoś to sobie poukładać.
- Czyli to dobry zank. Niedługo wszystko będzie po staremu? - Syriusz był na prwdę przerażony tym co się działo.
- Nie wiadomo. Może zbłądzić, zagubić sie i już na zawsze pozostać w takiej formie.
- W takiej czyli...?
- Między wspomnieniami. Jeśli tak zostanie nie będzie mogła skupić się łużej niż na ułamek sekundy. Jej świadomość będzie się ulatniać wraz z jej życiem. Chwile gdy będzie przytomna i pewna tego gdzie jest mogą być o wiele krótsze niz te w których będzie tonęła w pustce. Jej własne wspomnienia mogą ją zabić - Snape powiedział to jednym tchem. Był bezlitosny. Ale mimo tego co mówił martwiłs się o życie członka zakonu.
- ONA JEST SILNA! - warknąl Syriusz przez zaciśnięte zęby.
- Tak.. jest silna... ale przeszła bardzo wiele. Widziała rzeczy tak straszne, że wiele osób mogło by się załamać, ale musimy również pamiętać jak trudna była dla niej utrata brata i przyjaciółki. Przecież wszyscy wiemy, zę ledwo to przeżyła za pierwszym razem, a co jeśli będzie zmuszona do przeżywania tego bez przerwy? Jak akurat TO wspomnienie będzie do niej ciągle wracać? Nie możemy mieć pewności ile zostało Jess.
- Co ja tutaj robię? - Jessica obudziła się. - O! Severus! Widziałeś może Lily? Miałyśmy spotkać się w bibliotece.... - nagle źrenicy dziewczyny zaczęły się rozszerzać i wypłynęły z nich łzy. - Lily... James... oni...
- Jessica spokojnie... oddychaj nic się nie dzieje. - Severus postanowił spróbować upokoić dziewczynę, ale okazało sie to nie mozliwe.
- Zostaw mnie! To ty...! Jesteś śmierciożercą! - dziewczyna zalała się łazami. - Oni... oni...
- Jessica! Spójrz na mnie! Uspokuj się... to było dawno temu... - Syriusz spróbował ją przytulić, ale go odepchnęła.
- Łapy przy sobie! Kim ty wogóle jesteś?! Zostaw mnie! Chcesz, zeby Antony skopał ci tyłek za zbliżanie się do mnie? - zapytała dziewczyna pewnym siebie głosem. Wszystkie jej emocje z przed chwili zniknęły i była już kimś zupełnie innym... była młodszą wersją samej siebie, ale dlaczego go nie pamiętała? Przecież byli przyjaciółmi!


Hah! big_grin
Po długim czasie jestem!
Serdecznie zparaszam do czytania... jeśli jeszcze się komuś chce smile
Następny rozdział... jeśli jeszcze bedzie ktoś wgl chciał to prawdopodobnie w przyszłym tygodniu... chyba, zę znowu moja kochana szkoła tak mnie zawali, ze nie będę miała nawet 5 min dla siebie kiss*
Postaram si teray pisa ciut bardziej regularnie. ;**
Trochę spóźnione,a le co tam!Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2013! ;**
Do usłyszenia smilePS: Jesli ktoś chciałby być nadal informowany o następnych rozdziałach to napiszcie podaje jakiś kontakt :- email - olkaxyzz@wp.pl- gg - 45833175
i może niedługo jeśli byście chcieli to na fb : )Serdecznie pozdrawiam! ; )

I w końcu udało mi się na tyle ogarnąć, żeby wszystko z kotka znalazło się tutaj :D
Miłego czytania! Pozdrawiam Was Kochani :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz