piątek, 31 sierpnia 2012

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 4.

Weszyscy patrzyli na nią podejrzliwie.
- Jak to możliwe, że żyjesz? Przecież znaleziono twoje ciało nie daleko domu Potterów. - zapytał Remus.
- Udałam swoją śmierć ok?! Zrobiłam to nie jedyna z resztą i tak było lepiej.
- Tak było lepiej?! Ciekawe dle kogo! Może dla Harrego, który został sam?! - z tymi słowami do pomieszczenia wbiegł Syriusz. Udało mu się zasłonić portret, więc w domu panowała względna cisza. Zakłócały ją jedynie ich krzyki.
- Nie tylko ja tutaj zawiniłam! A zresztą nawet jeśli bym nie udała własnej śmierci to Harry i tak by był sam i dobrze o tym wiesz. Dobrze wiesz, że zamknęli by mnie w Azkabanie. - powiedziała to z lekkim smutkiem. Jessica dobrze wiedziała, że za to co zrobiłą powinna już od dawna być w Azkabanie, ale nie potrafiła się do tego przyznać.
- Za to co zrobiłaś może powinnaś tam być? - odpowiedział Syriusz. Słowa te były przesycone jego złością i irytacją. To w końcu on spędził trzynaście lat w Azkabanie. Był tam, chociaż był niewinny. Siedział za czyjeś grzechy. Tęsknił za swoimi przyjaciółmi i za Jessie. Myślał o niej i tym co jej sie przytrafiło. Dowiedział się o jej śmierci nie długo po tym, gdy usłyszał co stało się jego przyjaciołom. Gdy teraz ją zobaczył uciezył się, ze jednak żyje, ale również złościł na nią. NIe mógł jej wybaczyć tego co mu zrobiła. Zraniła go jak nikt inny. - MOże nie tylko Glizdogon zawinił temu wszystkiemu?! Może i ty wszystko donosiłaś Czarnemu Panu?! W końcu byłaś z nim bardzo blisko ty....!
NIe udało mu się nawet dokończyć zdania, a już leżał na podłodze pod przeciw ległą ścianą. Jessica stała na przeciwko niego z wycelowną weń różdżką.
- Nigdy więcej nie waż się mnie obrażać.- powiedziała to dobitnie. Akcentując każde wypowiedziane słowo. Czuła się przez niego upokorzona, ale również targały nią silne emocje. Była wściekłą za jego słowa, ale również nadal mocno go kochała.
- Uważam, że Jess powinna wstąpić do Zakonu. Jest w końcu bardzo dobrą czarownicą, która popełniła parę błędów. Nie sądźmy jej. - powiedział Remus i rozejrzał się po zgromadzonych, ale widząc ich nie pewne miny dodał. - W takim razie zagłosujmy, kto jest za tym, żeby Jessica dołączyła do Zakonu niech podniesie rękę w górę.
Uśmiechnęła się z satysfakcją, gdy większa część zgromadzonych zagłosowała za. Oczywiście Syriusz zagłosował przeciwko i patrzył wściekły na Remusa, który ją poparł. No tak... z nim w końcy też kiedyś była. Był to krótki okres czasu i nie tak burzliwy jak z Syriuszem, ale jednak. Na szczęście ich związek zakończył się bezboleśnie i rozstali się w przyjaźni. Zawsze wiedziała, że może na niego liczyć, czego nie mogła powiedzieć o swoich innych wybrankach. Trudno było jej zaprzeczyć, że miała powodzenie i w młodości bardzo je wykorzystywała, ale zawsze kochała tylko jedną osbę. Dlaczego więc tak często zmieniała chłopaków? Tego nie wiedziała. Chyba po prostu lubiła zmiany i nowości. Lubiła ekscytację. Stałość ją nudziła. Nawet teraz nie potrafiła długo pozostawać w jednym miejscu. Przez ostatnie lata wędrowała, podróżowała. Rzadko bywała w domu, który odziedziczyła. Odwiedzała go tylko jak musiała. Był pełen pamiątek  i nie potrafiłą długo tam siedzieć i na nie patrzeć. Chciała kiedyś zabrać tam Harrego. Pokazać mu dom, w którym wychowałs się James, ale był za mały. Nie potrafiłaby mu wyjaśnić tego wszystkiego co się wtedy wydarzyło, ale teraz jest już gotowa. I on też już to zrozumie. Już czas. MOże nie teraz... nie tego wieczoru, ale kiedyś na pewno.
- A jak mamy przedstawić cię Harremu? Mamy powiedzięć mu prawdę? - była tak pogrążona w myślach, że aż ledwo usłyszała głos Remusa.
- Niech wie, ze jestem Jessica. Nowa w Zakonie Feniksa. Nic więcej nie musi na razie wiedzieć. - mówiąc to mocno zacisnęla zęby, zeby nie poleciały je łzy. Tak bardzo chciała mu o wszystkim powiedzieć, ale nie mogła.
- Dobrze. Tak zrobimy.
- No to skoro już na dziś skończyliśmy to idę wołać dzieciaki na kolację. - powiedziała z uśmiechem Molly. NIe była do końca przekonana do Jes, ale gdy zobaczyła jej determinację, zeby być przy Harrym coś w niej pękło. Zrobiło jej się jej żal, ale zaraz miała wołać Harrego i reszte. Jak on zareaguje jak się dowie? Nie teraz, ale kiedyś? To przecież będzie dla neigo szok. Sama nie znała więcej szczegółów niż zostały tutaj wypowiedziane, ale z nich wychodziło, ze ta kobieta kiedyś była straszną osobą i że mogła się przyczynić do śmierci Jamesa i Lily... To wszystko wydawało jej się takie nie prawdopodobny. - Kolacja!
Siedziała na przeciwko drzwi, obok Syriusza i Remusa. Chciała go zobaczyć zaraz w wejściu. Gdy usłyszała kroki na schodach była podekscytowana i jednocześnie poddenerwowana. W końcu będzie mogła z nim porozmawiać! W przedpokoju jeszcze wita się z jakimiś ludźmi. Syriusz wstaje i podchodzi do drzwi.
- Harry...
- Syriusz!
Chłopak wpda w jego obięcia. Uśmiechnęła się na ten widok. Byli ze sobą tak związani. Tak się ciezyli na swój widok. On nigdy się na jej widok tak nie ucieszy. Na razie się nie dowie, więc nie będzie miał powodu do radości, a jak się dowie całej prawdy to ją znienawidzi. Obarczy ją całą winą, tak jak to właśnie zrobił Syriusz.
Weszli razem do kuch i usiedli obok niej.
- Haryy, poznaj Jessice.. ehem... Jessice... jak to było dalej?  - Syriusz uśmiechnął się do niej złośliwe. Dobrze wiedział, że nie może powiedzieć nazwiska. Chciał postawić ją pod ściną. Pozostwaiał ją w niezręcznej sytuacji.
- Po prostu Jessica. Po co komu pamiętać nazwiska? - uśmiechneła ise do Harrego i wymienili uścisk dłoni. Tak bardzo chciała go wtedy przytulić, ale musiała się powstrzymać. To bolało. I to bardzo. - Miło mi cię poznać Harry.
- Mi również miło panią poznać.
- Wiesz Harry, to nowa członkini Zakonu Feniksa. Hm... może opowie ci coś o sobie i o tym jak się tu znalazła?
- Syriusz! - Remus i Moody próbowali go zatrzyamć, al esię nie udało. Był na nią zbyt wściekły, zeby się pohamować.
- W sumie ja tez byłbym ciekaw co masz do powiedzenia, Jessico. MOże nam opowiesz coś ciekawego?

czwartek, 30 sierpnia 2012

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 3.

Widziała ten szok i przerażenie w ich oczach, gdy weszła do pokoju, a dokładniej do kuchni. Najwyraźniej miejsce obrad Zakonu Feniksa to kuchnia. Wszyscy od razu odwrócili się w jej stronę i wyjęli różdżki i wyselowali prosto w nią. NIe przeraziła się, a w każdym razie nie bardziej. Stresowala się samym wejściem. NIe wiedziała, czy da rade zmienić cały swój świat. Ostatnie lata spędziła w samotności, bądź wśród osób, które wogóle nie wiedziały kim ona jest. Gdy weszła to on siedział na krześle na przeciw niej. Teraz również stał z różdżką wycelowaną w jej stronę. Bała się mu pokazać. Przecież on myśli, że nie żyję!
- Kim jesteś? - zapytał Moody. Milczała, więc powtórzył swoje pyatnie. - Kim jesteś i jak się tu dostałeś?!
- Macie słabą obronę jak na Zakon Feniksa. Dumbledore powinien pomyśleć o dotatkowych zaklęciach zabezpieczających. - to powiedziawszy zsunęła z głowy kaptur pod którym się ukrywała i odpowiedziała na resztę pytania. - Jestem Jessica. Jessica Potter.
Na ich twarzach malowało się przerażenie. Ci, którzy ją znali nie mogli uwierzyć, ze ona żyje, a ci, którzy nie wiedzieli o jej istnieniu byli zaskoczeni i zaciekawieni kim może być osoba z nazwiskiem Potter.
- To nie możliwe... - wyszeptał Remus. - Przecież ty nie żyjesz.... jak...?
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się ironicznie. Kątem oka dostrzegła także, że Syriusz usiadł.
- No tak, bo Peter Pettigrew także już od dawna gnije w grobie!
Dobrze wiedziała o tym co zrobił Peter. W końcu obserwowała Harrego co jakiś czas. Lubiła sprawdzać, czy jest bezpieczny i to właśnie w jeden z takich wieczorów, gdy udało jej się prześlizgnąć do Hogwartu usłyszała ich. Harrego i Hermionę jak rozmawiali w skrzydle szpitalnym z Dumbledorem, a raczej mu wykrzyczeli, że Black jest nie winny i to wszystko jest wina Glizdogona. Wtedy poznała prawdę, a dokładniej mówiąć tylko się upewniła, bo nigdy nie wierzyła, że Syriusz mógłby zdradzić Jamesa i Lili.
Czarodzieje odłożyli swoje różdżki, ale ciągle jej się przyglądali. Najbardziej zastanawiałą ją reakcja Syriusza. Milczał, a gdy w końcu przemówił zadał jej pytanie na które trudno było jej odpowiedzieć.
- Chcesz powiedzieć Harremu prawdę o tym kim jesteś?
- Ma prawo wiedzieć.
- W takim razie ma także prawo znać całą twoją historię, czy może boisz się mu ją przekazać?
- Niech wie narazie tylko tyle, że znałam kiedyś jego rodziców. Na razie tyle wystarczy.
- Na razie? A co ty tu właściwie robisz?! - widziała złość na jego twarzy. Najwyraźniej jeszcze jej nie wybaczył tego, co mu zrobiła przed laty. Zerwała w końcu z nim w jeden z najbardziej bolesnych sposobów. Zostawiła go dla innego. I to nie dal byle kogo, a dla jego największego wroga, jego jak i innych.
- Chcę wstąpić do Zakonu.
- Ty?! Nigdy!
- Syriuszu, potrzebuje ludzi, a przecież ta pani... - powiedziała Molly, ale nie udało jej się dokończy zdania. Była to rudowłosa kobieta. Pulchna. Wyglądała na zmartwioną. Wojna jaka nadchodziła nie była dla niej. MOzna było łatwo wyczytać z jej twarzy, ze jest przerażona.
- Ta kobieta nie nadaje się do Zakonu! - wykrzyknął.
- Mogłabym cię rozłożyć jednym zaklęciem, gdybym tylko chciała!
- O w to to nie wątpię. Co ON cię tego nauczył?!
- Czego?!
- Bycia bezlitosnąi nie czułą...!
- Syriuszu! - wykrzyknęła Molly wraz z Remusem.
- Remusie, ty bardzo dobrze pamiętasz co się działo z Jessie w czasie tamtej wojny, więc jak możesz brać jej stronę?!
- Syriuszu... Od tamtych zdarzeń minęło dużo czasu. Ludzie się zmieniają i myślę, że Jessica dojrzała na tyle, zeby nie popełniać drugi raz tych samych błędów. - powiedział ze stoickim spokojem Lupin.
- Błędów?! Ty to nazywasz błędami?! Ona zabijała bezbronnych ludzi! Była taka jak ON! Gdyby miała okazję to i nas by zbiła! Jak możesz chcieć, żeby taka osoba była w Zakonie?!
Na te słowa wszyscy zgromadzeni zamarli. Jessica wstydziła się trochę swojej przeszłości, bo popełniła wiele błędów i niepotrzebnych głupstw, ale nie myślała, ze Łapa jej to wypomni.
- Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś skrzywdził Harrego, a już zwłaszcza, go zabił, jasne?! - wycedziła przez zęby.
- Jaaasne. A James i Lili?! Oni cię już w ogóle nie obchodzili nie?!
- Syriusz! - tym razem Remus podniósł głos. - Jak możesz mówić takie rzeczy?! A Jessica ma prawo być w Zakonie i bronić Harrego. Ona także sie o niego martwi.
- Świetnie! Może od razu przyjmijmy wszystkich śmierciożerców?! - Syriusz wykrzyknął to tak głośno, że aż portret jego matki na korytarzu dał o sobie znać i zaczłą wykrzykiwać najróżniejsze wyzwiska na korytarzu, co zmusiło Syriusza do wyjścia z pomieszczenia i zajęcia się obrazem.
- Dlaczego chcesz być w Zakonie? - zapytała podejrzliwie Molly.
- Chcę chronić Harrego. Nie opuszczę go.

środa, 29 sierpnia 2012

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 2.

Teleportował się do Londynu. Na Grimmauld Place. Dlaczego wybrała akurat tą ulicę? Nie wiedziała. A tak na prawdę nie potrafiła przyznać się przed samą sobą, ze tęskni za Syriuszem. Dobrze pamiętała ten dom. Przecież kiedyś często odwiedzała tutaj Syriusza. W końcu byli kiedyś parą. Nawet nie raz... często zdarzały im się kłótnie i sprzeczki. Różnili się. On nie mógł zrozumieć jej pociągu do mocy, wiedzy,a ona jak ktoś z takim talentem może się nie rozwijać. On szalał z przyjaciółmi, a ona za to zmieniała chłopaków jak rękawiczki. Ale to za nim tęskniła najbardziej. Przez cały ten czas chciała go zobaczyć... odwiedzić w Azkabanie lub pomóc mu po ucieczce. MOże dlatego tu przyszła? W końcu musiał gdzieś wrócić, a tu ma dom.
Użyła zaklęcia kameleona, żeby przypadkiem nikt jej nie zobaczył nie w porę. Nagle pojawili się na miotłach jacyś ludzie i wylądowali na środku ulicy. Poznała Alastora Moodyego i jeszcze kilka osób. Dawni członkowie zakonu. I... tak... stał koło niego. Harry. Jej bratanek. Czasami pojawiała się na Privet Drive lub w Hogsmed, żeby tylko popatrzeć na niego z oddali. Był tak podobny do Jamesa. Tylko nie oczy... oczy miał po Lili. Na widok ten napłynęły jej łzy do oczu, ale nie chciała płakać. Chciała być twarda. Szalonooki podał jakąś kartke papieru Harremu. Udało jej się podejść i odczytać napis Grimmauld Place 12. Usłyszała też ich szepty. Wywnioskowała, ze tu pewnie jest nowa siedziba zakonu. I miała rację. Gdy tylko spojrzała na domy to zobaczyła jak się rozstępują i pojawia sie miedzy nimi kolejny. Ten, który chciała zobaczyć. Harry wraz z innymi wszedł do środka. Nie chciała czekać ani chwili. Narzuciła kaptur na głowę i weszła za nimi. Nie chciała być szybko zdemaskowana, bo chciała jeszcze się upewnić co się dzieje. Harry został wysłąny na górę, gdzie mieli czekać na niego jego przyjaciele,a dorośli udali się do kuchni. Nie weszła za nimi. Stanęła przy drzwiach i słuchała.
- Musimy strzec tej przepowiedni. Nikt nie może jej zobaczyć.
- A nie było by łatwiej... no nie wiem... zaprowadzić tam Harrego i kazać mu ją zabrać?
- To by było zbyt niebezpieczne! On nie powinnien być narażany na niebezpieczeństwo! To jeszcze dziecko! - usłyszała głos kobiety, która kazała Harremu iść na górę.
- On nie jest dzieckiem Molly! A ty nie jesteś jego matką! - usłyszała głos Syriusza. A więc miała rację... on tu jest. I nic mu nie jest.
- Nie jestem, ale on nie jest Jamesem! Zapamiętaj to w końcu!
- Ja to bardzo dobrze pamiętam! Ale on nie ma już 5 lat Molly! Potraktujmy go jak dorosłego człowieka i dajmy mu mówić za siebie! Niech on też może decydować!
- Syriuszu...!
- Może narazie zajmijmy się tym, ze powinniśmy chronić przepowiedni. - Remus. On tez tu jest.
- Tak, tak to dobry pomysł. - Nie rozpoznała tego głosu. Pewnie zakon powiększył się o nowych cżłonków. W sumie raczej nie powiększył. Część przecież zginęła lub nie jest już w stanie tam być.
- No dobzre, ale pośpieszmy się, bo czas już na kolację.
Teraz już czas. Zdjęła z siebie zaklęcie kameleona, wzięła głęboki oddech, otworzyłą drzwi i wezła do pokoju.


Ten rozdział wstawiam tu z dedykacją dla Luśki :P
Proszę bardzo dodałam nowy rozdział : P hahaha. Chyba nie o to Ci chodziło : ***

Reszta na kotku : http://dzola.blogi.kotek.pl/?utm_nooverride=1

wtorek, 28 sierpnia 2012

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 1.

Obudziła się przerażona. Dobrze pamiętała ten dzień. Dzień w którym w końcu poznała przyjaciół swojego starszego brata. Bardzo ich wtedy polubiła, a  zwłaszcza Syriusza i Remusa. Pamiętała bardzo dobrze co było później. W końcu sen ten nawiedzą ją nieustannie od wielu lat. Zawsze ze wszystkimi szczegółami przypominał jej bolesną prawdę, że to już nie wróci. Że już nigdy go nei zobaczy.
    Wieczorem przyszedł do nich Dumbledore na kolacje urodzinową. Mieszkali wtedy u dziadków i to z nimi świętowali 12 urodziny Jamesa. Rodzice byli w pracy. Nigdy nie mieli zbyt wiele czasu dla swoich dzieci, więc większość czasu spędzali z dziakdami. Na kolacji byli już wszyscy przyjaciele jej brata. Gdy przybył Dumbledore miał na swym ramieniu wielkiego, czerwono-złotego ptaka. Feniksa. Pamiętała bardzo dobrze jak przyglądała się ptaku. Był wyjątkowy. Nigdy wcześniej takiego nie widziała. Gdy wszyscy siedzieli przy stole i świętowali ona przyglądała się zwierzęciu i nagle zapragnęła być ptakiem. Zmienić się w tego właśnie pięknego ptaka. I udało jej się to. Na oczach wszystkich zmieniła się w feniksa. Przeleciała cały pokój nad zaskoczonymi gośćmi i przerażonymi dziadkami. Rodziców znowu nie było w domu. Wylądowała i wróciłą do swojej postaci. I tak oto stała się najmłodszym animagiem.
      Była gotowa chłonąćź wiedzę. Od tamtego wieczoru coraz bardziej interesowała się magią. Zachwyt i przerażenie w oczach zgromadzonych tak jej się spodobało, ze chciała więcej. Chciała być najlepszą czarodziejką jaka kiedykolwiek istaniała. Jeszcze tego wieczoru wzięła stare książki brata i zaczęła się uczyć. Nie miała różki, ale miała pewną moc, którą postanowiła juz szkolić.
    Od tych wydarzeń minęły 24 lata, które niestety już nigdy nie wrócą. Od 15 lat odwiedza swojego brata już tylko na cmentarzu, a jego przyjaciele rozeszli się po świecie. A nawet jeśli ich kiedyś zobaczy na ulicy, to jej nie poznają, a nawet jeśli to nie uwierzą, ze to ona. Przecież ona nie żyje. Udała własną śmierć. NIe potrafiła ponieść odpowiedzialności. Chciał tylko jednej rzeczy. Zemsty. Spędziła 15 samotnych lat, w czasie których uczyła się do walki. Uczyła się jak być silniejszą od innych, ale nie tylko... Obserwowała także swojego bratanka. A gdyby nie udała własnej śmierci? Czy to w jej domu on by mieszkał? Czy to ona byłaby za niego odpowiedzialana? Był taki podobny do Jamesa. Tylko nie oczy.
    Od śmierci Jamesa Jessica Potter dużo przeżyła i bardzo się zminiła. Zaczęła ubierać się na czarno. Jej ulubionym zestawem, który nosiłą przez większość czasu był czarny gorset, czarne, obcisłe spodnie i peleryna, pod którą mogła się ukrywać. Na szyi nosiłą zawieszone krzyże i medalion. Medalion, który już dawno powinna przekazać Harremu. To była w końcu pamiątka po jego rodzicach. Ale nie potrafiłą tego zrobić. Obiecywała, ze da mu go na urodziny, ale to przecież jeszcze dziecko. Jak ma mu wyjaśnić kim jest i dlaczego zniknęła? jak ma mu wyjaśnić wszystko co się stało tak wiele lat temu? Jej życie nigdy nei było proste, ale sama je sobie utrudniała. Harry nie był już małym chłopcem i Jessie dobrze o tym wiedziała. W końcu musi się dowiedzieć, ze ma ciocię. Matkę chrzestnął. On nieługo będzie miał 15 lat. to już ten czas. W końcu tak niedawno powrócił Tom... Voldemort. Ciągle pamiętała go z czasów młodości, gdy obiecywał jej, że nie skrzywdzi nikogo kogo kocha. Jak bardzo się myliła wierząc mu. Jak bardzo tego żałowała. Dumbledore na pewno zwoła Zakon Feniksa. Teraz ona tam będzie również! Pomoże! Pokaże się. Powie, ze żyje. I odzyska bratanka.

Przepraszam, ze dopiero teraz, ale nie miałam komputera ;/
Jeżeli ktoś chce przeczytać powstałe juz 8 rozdziałó znajdują się one na moim blogu na kotku : http://dzola.blogi.kotek.pl/?utm_nooverride=1

niedziela, 26 sierpnia 2012

Prolog

 
         Na podwórzu biegało dwóch chłopców i bawiło się latawcem. James miał wtedy obchodzić swoje 12 urodzine. Z tej okazji przyjechał do niego jego najlepszy przyjaciel ze szkoły. Syriusz. Wieczorem mieli przybyć jeszcze Remus i Peter. Mając 10 lat bardzo im zazdrościłam tego, ze chodzili już do Hogwartu. Że mieli moce. Ja ciągle czekałam, aż się pokażą, ale nic się nie działo. Bałam się tego, że mogę być harłakiem. Ale czy to możliwe w rodzinie czarodziejów? Skoro mój brat jest czarodziejem to ja też prawda? Ale jednak miałam dużo wątpliwości.
          Nagle zawiał mocniejszy wiatr i latawiec wyfrunął chłopcom z rąk. próbowali go złapać, ale bez skutku. Wleciał na drzewo i utknął.
- Może byśmy urzyli magii? - zapytał Syriusz.
- Przecież nam nie wolno. Nie tutaj. A i tak byśmy nie potrafili go ściągnąć.
       Tak bardzo chciałam im pomóc. Chciałam, zeby spadł i żeby był jak nowy.
          Nagle latawiec spada. I ku ich zaskoczeniu jest cały. Chłopcy odwrócili się i zauważyli ją. Stała samotna w drzwiach tarasowych. Mała czarnowłosa dziewczynka. Miała piękne, wilekie, brązowe oczy. Długie czarne włsoy spływały kaskadami na jej ramiona i plecy. BYła ubrana w białą sukienke. Odświętną. Specjalnie na te okazje. Na urodziny. Lecz okazało się, że nie było to święto wyłącznie jej brata, lecz także jej samej. To ona dziś, po raz pierwszy użyła magii. Po raz pierwszy pokazała, że ma moc. Chłopcy zaczęli skakać z radości. James uściskał swoją młodszą siostrę i bardzo się cieszył, ze nie długo będą razem w Hogwarcie


Jeżeli ktoś chce czytać dalej bez czekania to zapraszam na mojego bloga na kotku :http://dzola.blogi.kotek.pl/