MIjały tygodnie i nic się nie zmieniało. Jessica ciągle pozostawała w
stanie pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, którą ciągle żyła.
Wszyscy się o nią bardzo martwili, a zwłaszcza dlatego, ze nadchodziła
kolejna pełnia. Kolejna przemiana. Jak na to zareaguje tym razem? Czsy
będzie z nią lepiej, czy może wręcz przeciwnie? A może już na zawsze
pozostanie w takim stanie? A jeśli nie wróci? Syriusz chodził po swoim
domu pełen takich myśli. Najchętniej byłby teraz w Hogwarcie i siedział
przy jej łóżku dzień i noc, ale przy czwartej takiej nocy Albus wyrzucił
go z zamku ze stwierdzeniem, zę jest to zbyt niebezpieczne. Ale kogo
obchodziło jego bezpieczeństwo? Przecież ona była dużo ważniejsza!
Groziła jej śmierć!
Z każdym dniem Syriusz był coraz bardziej poddenerwowny, a gdy w
końcu nadszedł ten dzień nie mógł się uspokoić i chodził w te i z
powrotem po kuchni. Wszyscy, którzy jeszcze od czasu do czasu kręcili
się po Zakonie starali się schodzić mu z drogi. Jedynym wyjątkiem była
Tonks, która siedziała spokojnie w kuchni i piła sobie kremowe piwo.
- Syriuszu uspokuj się. Nic nie zdziałasz chodząc po kuchni. - odezwała się po pewnym czasie Tonk bardzo spokojnym głosem.
- No właśnie! Nic tutaj nie zdziałam! Dlaczego nie mogę być w zamku i
pomóc?! - zapytał chłopak rozzłoszczony nie przerywając sw2ojej
wędrówki.
- Dobrze wiesz dlaczego nie mozesz tam być. Przecież jesteś poszukiwany za ucieczkę z Azkabanu.
- No i co z tego? Czy to ma w ogóle jeszcze jakieś znaczenie?
- Dobrze wiesz, ze tak. Nawet tam nie mozesz się czuć w pełni bezpieczny.
- Ale przecież ona jest teraz wilkołakiem! Powinienem być przy niej!
- Niby dlaczego? Przecież zawsze zarzekałeś się, ze nic do niej nie
czujesz, oczywiście oprócz braterskich uczuć jakim musiałeś ją dażyć
skoro była siostrą Jamesa. - Tonka spokojnie dalej piła swoje piwo, ale
teraz lekko się uśmiechała z błyskiem w oku. Syriusz nigdy nie lubił
mówić o swoich uczuciach do tej dziewczyny i trudno było się temu
dziwić. Dużo osób uważało ją po prostu za łatwą, chodź w istocie taka
nie była.
- Tonks! Jaa... ja...
- Co ty? Wiesz, że bardzo ją lubię, ale nie mogę patrzeć jak się tak
męczysz! Ona nie jest już małą dziewczynką i nie musisz się nią
opiekować! Nie musisz starać się zastąpić Jamesa!
- Ja wcale...
- Ona tego nie potrzebuje, ale HARRY tak! HARRY jest twoim
chrześniakiem, a nie ona! Powinieneś się nim zająć! - powiedziała
dziewczyna kładąc duży nacisk na imię Pottera. Chciała, żeby Syriusz
zrozumiał na czym powinien się najbardzije skupić. Nie uważała kolejnego
dramatu z Jessicą w roli głównej za dobry pomysł w tym momencie. Ona by
go zraniła, a Harry go potrzebował i nie obchodziło ją już czy martwi
się o nią jako o osobą, którą kocha, czy raczej jako o osobę, którą
uważa za swoją siostrę. Nie liczyło się to już dla niej. Chciała, zeby
na prawdę zrozumiał to co wszyscy próbują mu przekazać. Że Jessica nie
jest dla niego.
- Myślisz, że to takie proste?! Zajmuję się Harrym jak tylko mogę! On jest taki podobny do Jamesa...
- No właśnie, więc...
- Ale ona też mnie potrzebuje! Tonks do jasnej cholery przestań ją osądzać!
- Nie osądzam jej! - spojrzał na nią z uniesioną brwią. - No okej...
może trochę i ją osądzam, ale prawda jest taka, ze chcę po prostu, żebyś
znalazł sobie kogoś właściwego i był szczęśliwy.
- Przy niej jestem szczęśliwy!
- I ile jesteście razem? Dzień ? Dwa? To przecież nie ma sensu! Jakby cię kochała to by tak nie uciekała!
- Nie znasz jej.
- A moze właśnie znam? Może po prostu ty jesteś zaślepiony?
- Tonks... ja ją kocham. Na prawdę... myślę, ze ją kocham. Jak nikogo wcześniej.
- Może i ty ją kochasz, ale czy ona ciebie? Dobrze wiesz z iloma
osobami ona się spotykała! Kurcze ona była nawet z Czarnym Panem! Ta
dziewczyna nie zna granic!
- Byłem jej pierwszym... - Tonks na te słowa zamurowało.
- Syriuszu...
- To było krótko przed tym jak poznała Riddla. Były wakacje. Byłem u
Jamesa na kilka dni. Poszliśmy na mugolską impreze i upiliśmy się.
Jessica umawiała się w tedy z Remusem....
- I wy...?
- Byłem pijany... oboje byliśmy... Idąc na impreze chcieliśmy się
zabawić. Wszyscy zaczeliśmy pić. Jak wróciliśmy do domu, wylądowaliśmy z
Jessicą w łóżku. Remus i James nigdy się o tym nie dowiedzieli.
- JAK MOGŁEŚ ZROBIĆ COŚ TAKIEGO SWOJEMU P-RZYJACIELOWI?! - Tonks była
na prawdę zaskoczona słowami Syriusza. Jak on mógł zrobić coś takiego
swojemu przyjacielowi?!
- Byliśmy pijani. Rano... wstaliśmy przed nimi, więc zdążyłem wkraść
się pokoju, który dzieliłem z chłopakami i zabrać swoje rzeczy.
Przebrałem sie i zszedłem na dół. Spotkaliśmy się z Jess dopiero przy
sniadaniu. Ustaliliśmy, ze nic im nie powiemy. Nie chcieliśmy zranić
Remusa. Jessica była jego pierwszą dziewczyną i bardzo się starała, żeby
nic nie zepsuć...
- Dlatego poszła do łóżka z jego najlepszym przyjacielem?! To jest
chore! - Tonks była przerażona tym co usłyszała, ale Syriusz przestał
zwracać na nią uwagę i kontynuował niewzruszony.
- Wszystko układało się świetnie. Po jakims czasi ezerwali ze sobą, a
my zaczeliśmy się spotykać w tajemnicy przed innymi. Nie chcieliśmy
zranić Remusa. WIedzieliśmy, ze ten widok by go zdołował, więc nie mógł
się dowiedzieć. Wszystko było świetnie, do czasu, aż w szkole pojawił
się Riddle. Miał jakąś sprawę do dyrektora, dlatego się pojawił. Jak
szliśmy z chłopakami nad jezioro spotkaliśmy ich tam. Rozmawiali.
Wiedzieliśmy już kim on jest, ale ona chyba nie widziała. Zaczą namawiać
ją na spotkanie, a ona się zgodziła. POdbiegliśmy tam i kazaliśmy się
mu od niej odczepić, ale się tylko zaśmiał. Nie poskutkowało. Jakiś czas
później spotkaliśmy ich w Trzech Miotłach. Opowiadał jej jakieś
kłamstwa. Wtedy... wtedy zaczęłys ie problemy... i najwyraźniej już
zawsze tak ma być...Czy to do cholery moja wina?! Czy to przez to co
zrobiliśmy Remusowi ona tak cierpi?! - Syriusz zalał się łzami na
wspomnienia, które go ogarnęły. Przerażona Tonks siedziała cały czas
koło niego, głaskała go po plecach i próbowała pocieszyć.
Cały dzień Syriusz przesiedział w kuchni. Tonks po jakimś czasie
musiała wyjść, ale pojawiła się już następnego ranka, a ona nadal
siedział w kuchni pogrążony we wspomnieniach i zestresowany.
- Hej! Remus wrócił jakąś godzine temu... może z Jess już też wszystko OK?
- Nie wiem... nikt mnie nie zawiadomił.
Czekali tak do wieczora. Aż w końcu kominek zamigotał szkarłatnym światłem i wyskoczył z niego Kingsley.
- I co z nia?
- Nie wiadomo. Nie wróciła i nie ma jej nigdzie. Przeszukaliśmy już
chyba cały zamek i teren dookoła. Ona zniknęła. Odeszła. - Syriusz zalał
się łzami. Znowu ją stracił. Gdy już się cieszył, że udało mu się ją
odzyskać. Stracił ją ponownie. Może nawet juz na na zawsze.
Trochę wcześniej niż miało być, ale niech juz jest..

Natchnęła mnie do tego piosenka Volvera - Niemęskie łzy

Następny rozdział będzie zależał już od Was! ;**
Mam kilka scenariuszy i nie jestem do końca pewna na który się
zdecydować, a więc wybierzcie co ma się wydarzyć. Odpowiedzcie na każdy z
podpunktów. Co ma się stać z daną osobą:
a) Syriusz ma zginąć czy przeżyć
b) Jessica ma być z Syriuszem, czy wprowadzamy małe zamieszanie?
c) Jess ma być wilkołakiem czy nie?
d) Czy Harry ma się dowiedzieć kim jest Jessica Potter?
e) Czy Albus ma zginać?
Pozdrawia Was wasza grafomanka! ;** : )