Wydawało
jej się, ze to już koniec. Że już nic więcej się nie zdarzy. Nagle
przeżywała to wszystko jakby od końca. Ból i uczuciucie odpływania.
Zaczęła sobie przypominać walką z jakimś stowrzenia... a może to była
jakąś osoba? Mutant? Ale nic poza tym nie mogła sobie przypomnieć. Kim
jest? Jak ma na imię? Jakby wszystkie jej wspomienia się ulotniły.
Odpłynęły. Właśnie to wtedy czułą, tylko myślała, ze to jej życie, a nie
wspomnienia. NIc nie pamiętała. Była pogrążona w ciemności. `Przecież
mam zamknięte oczy! To stąd ta ciemność!` - pomyślała dziewczyna.
Otworzyła oczy. Miała przed sobą nieskazitelnie biały pokój. Pokój?
Chyba raczej salę szpitalną. Dookoła niej były kotary, a za nimi
dostrzegała zarys łóżek.
- Gdzie ja jestem do cholery? - chciała powiedzieć, ale z jej ust wydobył się tylko niezrozumiały bełkot i jęk. Mówienie sprawiało jej ból. Najwyraźniej jednak kogoś zainteresował ten dźwięk, bo do pokoju wbiegł prawdopodobnie pielęgniarka.
- O Boże! Nareszcie! Nic ci nie jest?
- Ja... - nie wiedziała co miała na to odpowiedzieć. "Tak wszystko w porządku, tylko nie pamiętam kim jestem i gdzie do cholery jestem!". Nagle kobieta ubrana na biało wyjęła jakiś patyk. Zaczęła nim machać i nagle pojawił się ptak jakby z mgły.
- Idę po lekarstwo! Musisz je zarzyć i to jak najszybciej! Przydałby się również profesor Snape, ale to już niech Dumbledore zadecyduje.
Profesor..? Co to szkoła? I czemu niby ma się mną zajmować ktoś kogo nie znam?! A może znam.... - myśli dziewczyny bez przerwy błąkały się gdzieś i nie mogła skupić swej uwagi dłużej niż na ułamek sekundy. Po chwili do pokoju weszła jakaś osoba. Była ubrana w długą, karmazynową szatę. Miała również długą, siwą brodę i okulary połówki.
- Witaj Jess. Widzę, że już sie przebudziłaś. Długo to trwało, ale po takich obrażeniach to trudno się dziwić, ze to tyle trwało. Może mogłabyś mi powiedzieć jak to się stało?
- Ja... ja... - zaczęła się jąkać. - ja nie wiem.
- Jak to? Tak po prostu pojawiasz się tu i na środku Hogsmeade zaczynasz walkę z wilkołakiem i nie wiesz czemu?
- Z wilkołakiem?! Ja... kim ty wogóle jesteś?!
- Jestem Albus Dumbledore. Nic nie pamiętasz prawda?
- Nic. Przykro mi.
- Rozumiem... rozumiem... no nic... trzeba będzie zawiadomić o tym członków zakonu... tak...trzebaby również....hm... Snape musi przyżądzić eliksir... ten i jeszcze tamten na.... a moze da się temu jeszcze zaradzić... gdyby tak...
- Przepraszam, ale... o czym ty do cholery gadasz?!
- Oj przepraszam... głośno myślę. Takie prawo starca. - zaśmiał się. - zaraz przyjdzie do ciebie Snape. Pewnie pojawi się też kilku twoich... hm.... starych znajomych, ze tak powiem. Ja już znikam. Szybkiego powrotu do zdrowia. - po tych słowach Dumbledore skierował się do wyjścia i zniknął za drzwiami pozostawiając Jessicę jeszcze bardziej zagubiną, niż była przed chwilą.
***
- I jak? - spytał Albus.
- Byłem u niej. Będzie ciężko. Pamięć da się przywrócić, ale uwarzenie odpowiedniej mikstury zajmie nawet dwa meisiące.
- Dobrze. Przynajmniej odzyska pamięć, a w tym wypadku to jest bardzo ważne.
- Nie rozumiem czemu aż tak bardzo zależy ci na jej pamięci! Dla takich jak ona brak pamięci to wielki plus!
- Chcesz ja oceniać Severusie? Była w tym samym miejscu co ty i robiła dokładnie to co ty.
- Ja nie robiłem za męską dziwke.
- Miała trudny okres, ale to nie powód by ją oceniać.
- Zły okres?! Była taka od zawsze! Była taka całe swoje życie! Była taka jak swój brat!
- I była również przyjaciółką Lily. Niezapominaj o tym, że były najlepszymi przyjaciółkami. Nie oceniaj jej.
- Nie zapoiminam. Dobrze rozumiem.
- A co z ... drugim eliksirem? Czy da się coś zrobić, zeby temu zapobiec?
- Jak na razie mogę dać jej tylko ten, który dawałem Lupinowi, ale nie wiem czy uda mi się znaleźć jakiś inny. Już niedługo pełnia i nie wiem czy uda mi się zatrzymać w niej tak szybko postępującą przemianę. Jest możliwe, ze już w czasie tej pełni się przemieni.
- Ale jak zareaguje na przemianę i to co się z nią wiąże, jeżeli nie ma pamięci? Nie ma swojego człowieczeństwa...
- Może pozostać już w takiej postaci... będzie jej zapewne trudniej...
- Dobrze, rozumiem. Zajmij się eliksirami Severusie. Ja muszę jeszcze zawiadomić Zakon o tym co się aktualnie tutaj dzieje. - po tych słowach Snape wyszedł, a Albus pozostał sam w swoim gabinecie. Zaczął chodzić w kółko i głośno myśleć.
- Dlaczego ona pojawiła sie w Hogsmeade? I to w dzień, w którym uczniowie tam byli. Ktoś mógł ją zobaczyć! Musiała mieć jakąś ważną sprawę. Ale co było tak ważne...
Nagle w kominku nie daleko biurka, płomienie zaczęły jażyć się niebieskim kolorem. Najwyraźniej ktoś zamierzał tutaj wpaść z niezapowiedzianą wizytą.
- I co z nią? - zapytał Syriusz, gdy tylko wyskoczył z kominka.
- Obudziła się.
- To wspaniale!- po tych słowach Syriusz zamienił się w psa i pobiegł pędem w dół korytarzy, aż znalazł się przy skrzydle szpitalnym. Albus pobiegł za nim i gdy w końcu dogonił go w pomieszczeniu, chłopak zamieniał się spowrotem w człowieka przed przerażoną Jessicą.
- Hej! I jak się czujesz? - zapytał uśmiechając się od ucha do ucha.
- Syriuszu! Ona straciła pamięć.
- CO?! - spojrzał na Jess, która się w niego wpatrywała. Nie ze strachem, a raczej z zaciekawieniem i konsternajcją, jakby próbowała sobie coś przypomnieć.- To nie możliwe! NIe mogła mnie zapomnieć! Jess w co ty się znowu wpakowałaś?!
- Pamiętam cię.
- Tak?
- Znaczy się... mam jakieś wspomnienia... ale są tak niejasne. Nie mam pewności czy to ty...
- Wspomnienia?
- Tak... jakby urywki... jakby coś nie mogło mi się do końca poukładać... - chłopak zaśmiał się. - Jesteś... Syriusz tak?
- Tak! Ale co pamiętasz?
- Niewiele. Jakiś pokój... na ścianie było drzewo genealogiczne, a ty mi coś pokazywałeś.... w innym jest choinka i duży pokój w czerwonych barwach. Jestśmy przy choince... jest tam także trzech innych chłopców... jesteś na mnie zły... i inni też... jeden z nich to... to... to chyba mój brat... Czy ja mam brata?
- O Boże! To prawda! Te wspomnienia....Ta gwiazdka była jakoś pod koniec mojego pobytu w Hogwarcie pewnie...
- NIe odpoweidziałeś mi. Czy mam brata?- Jess zauważyła, ze chłopak spogląda na starca i wzdycha. - Odpowiedz!
- Ok, ok odpowiem! Raaany... nawet jak stracisz pamięć to jesteś uparta. - Syriusz skrzywił się lekko. - tak... masz brata.
- To dlaczego go tu nie ma?
- Bo... bo... bo on nie może tu być?
- Dlaczego? Ja...? - spojrzała na chłopaka i zrozumiała. - Jak to się stało? Kiedy?!
- Długo by mówić. Musisz odpocząc.
- Odpowiedz! - dziewczyna zalała się łzami i wtedy stało się coś niewiarygodnego. Jej paznokcie zaczęły się wydłużać, a ciało zmieniać. - Aaaaa! co się ze mną dzieje!
- Jest pełnia. Przeszłąś przemianę. Będziesz od teraz wilkołakiem.
- CO?! - potem nie była już w stanie nic powiedzieć. Wszystko zalały emocje, których nie mogła opanować.
- Gdzie ja jestem do cholery? - chciała powiedzieć, ale z jej ust wydobył się tylko niezrozumiały bełkot i jęk. Mówienie sprawiało jej ból. Najwyraźniej jednak kogoś zainteresował ten dźwięk, bo do pokoju wbiegł prawdopodobnie pielęgniarka.
- O Boże! Nareszcie! Nic ci nie jest?
- Ja... - nie wiedziała co miała na to odpowiedzieć. "Tak wszystko w porządku, tylko nie pamiętam kim jestem i gdzie do cholery jestem!". Nagle kobieta ubrana na biało wyjęła jakiś patyk. Zaczęła nim machać i nagle pojawił się ptak jakby z mgły.
- Idę po lekarstwo! Musisz je zarzyć i to jak najszybciej! Przydałby się również profesor Snape, ale to już niech Dumbledore zadecyduje.
Profesor..? Co to szkoła? I czemu niby ma się mną zajmować ktoś kogo nie znam?! A może znam.... - myśli dziewczyny bez przerwy błąkały się gdzieś i nie mogła skupić swej uwagi dłużej niż na ułamek sekundy. Po chwili do pokoju weszła jakaś osoba. Była ubrana w długą, karmazynową szatę. Miała również długą, siwą brodę i okulary połówki.
- Witaj Jess. Widzę, że już sie przebudziłaś. Długo to trwało, ale po takich obrażeniach to trudno się dziwić, ze to tyle trwało. Może mogłabyś mi powiedzieć jak to się stało?
- Ja... ja... - zaczęła się jąkać. - ja nie wiem.
- Jak to? Tak po prostu pojawiasz się tu i na środku Hogsmeade zaczynasz walkę z wilkołakiem i nie wiesz czemu?
- Z wilkołakiem?! Ja... kim ty wogóle jesteś?!
- Jestem Albus Dumbledore. Nic nie pamiętasz prawda?
- Nic. Przykro mi.
- Rozumiem... rozumiem... no nic... trzeba będzie zawiadomić o tym członków zakonu... tak...trzebaby również....hm... Snape musi przyżądzić eliksir... ten i jeszcze tamten na.... a moze da się temu jeszcze zaradzić... gdyby tak...
- Przepraszam, ale... o czym ty do cholery gadasz?!
- Oj przepraszam... głośno myślę. Takie prawo starca. - zaśmiał się. - zaraz przyjdzie do ciebie Snape. Pewnie pojawi się też kilku twoich... hm.... starych znajomych, ze tak powiem. Ja już znikam. Szybkiego powrotu do zdrowia. - po tych słowach Dumbledore skierował się do wyjścia i zniknął za drzwiami pozostawiając Jessicę jeszcze bardziej zagubiną, niż była przed chwilą.
***
- I jak? - spytał Albus.
- Byłem u niej. Będzie ciężko. Pamięć da się przywrócić, ale uwarzenie odpowiedniej mikstury zajmie nawet dwa meisiące.
- Dobrze. Przynajmniej odzyska pamięć, a w tym wypadku to jest bardzo ważne.
- Nie rozumiem czemu aż tak bardzo zależy ci na jej pamięci! Dla takich jak ona brak pamięci to wielki plus!
- Chcesz ja oceniać Severusie? Była w tym samym miejscu co ty i robiła dokładnie to co ty.
- Ja nie robiłem za męską dziwke.
- Miała trudny okres, ale to nie powód by ją oceniać.
- Zły okres?! Była taka od zawsze! Była taka całe swoje życie! Była taka jak swój brat!
- I była również przyjaciółką Lily. Niezapominaj o tym, że były najlepszymi przyjaciółkami. Nie oceniaj jej.
- Nie zapoiminam. Dobrze rozumiem.
- A co z ... drugim eliksirem? Czy da się coś zrobić, zeby temu zapobiec?
- Jak na razie mogę dać jej tylko ten, który dawałem Lupinowi, ale nie wiem czy uda mi się znaleźć jakiś inny. Już niedługo pełnia i nie wiem czy uda mi się zatrzymać w niej tak szybko postępującą przemianę. Jest możliwe, ze już w czasie tej pełni się przemieni.
- Ale jak zareaguje na przemianę i to co się z nią wiąże, jeżeli nie ma pamięci? Nie ma swojego człowieczeństwa...
- Może pozostać już w takiej postaci... będzie jej zapewne trudniej...
- Dobrze, rozumiem. Zajmij się eliksirami Severusie. Ja muszę jeszcze zawiadomić Zakon o tym co się aktualnie tutaj dzieje. - po tych słowach Snape wyszedł, a Albus pozostał sam w swoim gabinecie. Zaczął chodzić w kółko i głośno myśleć.
- Dlaczego ona pojawiła sie w Hogsmeade? I to w dzień, w którym uczniowie tam byli. Ktoś mógł ją zobaczyć! Musiała mieć jakąś ważną sprawę. Ale co było tak ważne...
Nagle w kominku nie daleko biurka, płomienie zaczęły jażyć się niebieskim kolorem. Najwyraźniej ktoś zamierzał tutaj wpaść z niezapowiedzianą wizytą.
- I co z nią? - zapytał Syriusz, gdy tylko wyskoczył z kominka.
- Obudziła się.
- To wspaniale!- po tych słowach Syriusz zamienił się w psa i pobiegł pędem w dół korytarzy, aż znalazł się przy skrzydle szpitalnym. Albus pobiegł za nim i gdy w końcu dogonił go w pomieszczeniu, chłopak zamieniał się spowrotem w człowieka przed przerażoną Jessicą.
- Hej! I jak się czujesz? - zapytał uśmiechając się od ucha do ucha.
- Syriuszu! Ona straciła pamięć.
- CO?! - spojrzał na Jess, która się w niego wpatrywała. Nie ze strachem, a raczej z zaciekawieniem i konsternajcją, jakby próbowała sobie coś przypomnieć.- To nie możliwe! NIe mogła mnie zapomnieć! Jess w co ty się znowu wpakowałaś?!
- Pamiętam cię.
- Tak?
- Znaczy się... mam jakieś wspomnienia... ale są tak niejasne. Nie mam pewności czy to ty...
- Wspomnienia?
- Tak... jakby urywki... jakby coś nie mogło mi się do końca poukładać... - chłopak zaśmiał się. - Jesteś... Syriusz tak?
- Tak! Ale co pamiętasz?
- Niewiele. Jakiś pokój... na ścianie było drzewo genealogiczne, a ty mi coś pokazywałeś.... w innym jest choinka i duży pokój w czerwonych barwach. Jestśmy przy choince... jest tam także trzech innych chłopców... jesteś na mnie zły... i inni też... jeden z nich to... to... to chyba mój brat... Czy ja mam brata?
- O Boże! To prawda! Te wspomnienia....Ta gwiazdka była jakoś pod koniec mojego pobytu w Hogwarcie pewnie...
- NIe odpoweidziałeś mi. Czy mam brata?- Jess zauważyła, ze chłopak spogląda na starca i wzdycha. - Odpowiedz!
- Ok, ok odpowiem! Raaany... nawet jak stracisz pamięć to jesteś uparta. - Syriusz skrzywił się lekko. - tak... masz brata.
- To dlaczego go tu nie ma?
- Bo... bo... bo on nie może tu być?
- Dlaczego? Ja...? - spojrzała na chłopaka i zrozumiała. - Jak to się stało? Kiedy?!
- Długo by mówić. Musisz odpocząc.
- Odpowiedz! - dziewczyna zalała się łzami i wtedy stało się coś niewiarygodnego. Jej paznokcie zaczęły się wydłużać, a ciało zmieniać. - Aaaaa! co się ze mną dzieje!
- Jest pełnia. Przeszłąś przemianę. Będziesz od teraz wilkołakiem.
- CO?! - potem nie była już w stanie nic powiedzieć. Wszystko zalały emocje, których nie mogła opanować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz