czwartek, 8 sierpnia 2013

Serio to ktoś to jeszcze czyta?! ;O

Serio byłam w szoku z tego komentarze, bo nic mi nie przyszło na pocztę! ; O
No... albo nie zauważyłam...
W każdym razie całość znajduje się http://www.kotek.pl/bloxlite/0,110557,8234363.html?blogName=dzola ale tak jak tu jest to wersja z błędami...;/
Dlatego zakładam bloga, na którym będę dodawała nowe rozdziały, które będą betowane i mam nadzieję, że bez błędów ;)
Oto nowa strona! ;)
http://harrypotterinnahistoria.blogspot.com/
Niedługo pierwszy post! ; P

sobota, 5 stycznia 2013

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 20.

MIjały tygodnie i nic się nie zmieniało. Jessica ciągle pozostawała w stanie pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, którą ciągle żyła. Wszyscy się o nią bardzo martwili, a zwłaszcza dlatego, ze nadchodziła kolejna pełnia. Kolejna przemiana. Jak na to zareaguje tym razem? Czsy będzie z nią lepiej, czy może wręcz przeciwnie? A może już na zawsze pozostanie w takim stanie? A jeśli nie wróci? Syriusz chodził po swoim domu pełen takich myśli. Najchętniej byłby teraz w Hogwarcie i siedział przy jej łóżku dzień i noc, ale przy czwartej takiej nocy Albus wyrzucił go z zamku ze stwierdzeniem, zę jest to zbyt niebezpieczne. Ale kogo obchodziło jego bezpieczeństwo? Przecież ona była dużo ważniejsza! Groziła jej śmierć!
Z każdym dniem Syriusz był coraz bardziej poddenerwowny, a gdy w końcu nadszedł ten dzień nie mógł się uspokoić i chodził w te i z powrotem po kuchni. Wszyscy, którzy jeszcze od czasu do czasu kręcili się po Zakonie starali się schodzić mu z drogi. Jedynym wyjątkiem była Tonks, która siedziała spokojnie w kuchni i piła sobie kremowe piwo.
- Syriuszu uspokuj się. Nic nie zdziałasz chodząc po kuchni. - odezwała się po pewnym czasie Tonk bardzo spokojnym głosem.
- No właśnie! Nic tutaj nie zdziałam! Dlaczego nie mogę być w zamku i pomóc?! - zapytał chłopak rozzłoszczony nie przerywając sw2ojej wędrówki.
- Dobrze wiesz dlaczego nie mozesz tam być. Przecież jesteś poszukiwany za ucieczkę z Azkabanu.
- No i co z tego? Czy to ma w ogóle jeszcze jakieś znaczenie?
- Dobrze wiesz, ze tak. Nawet tam nie mozesz się czuć w pełni bezpieczny.
- Ale przecież ona jest teraz wilkołakiem! Powinienem być przy niej!
- Niby dlaczego? Przecież zawsze zarzekałeś się, ze nic do niej nie czujesz, oczywiście oprócz braterskich uczuć jakim musiałeś ją dażyć skoro była siostrą Jamesa. - Tonka spokojnie dalej piła swoje piwo, ale teraz lekko się uśmiechała z błyskiem w oku. Syriusz nigdy nie lubił mówić o swoich uczuciach do tej dziewczyny i trudno było się temu dziwić. Dużo osób uważało ją po prostu za łatwą, chodź w istocie taka nie była.
- Tonks! Jaa... ja...
- Co ty? Wiesz, że bardzo ją lubię, ale nie mogę patrzeć jak się tak męczysz! Ona nie jest już małą dziewczynką i nie musisz się nią opiekować! Nie musisz starać się zastąpić Jamesa!
- Ja wcale...
- Ona tego nie potrzebuje, ale HARRY tak! HARRY jest twoim chrześniakiem, a nie ona! Powinieneś się nim zająć! - powiedziała dziewczyna kładąc duży nacisk na imię Pottera. Chciała, żeby Syriusz zrozumiał na czym powinien się najbardzije skupić. Nie uważała kolejnego dramatu z Jessicą w roli głównej za dobry pomysł w tym momencie. Ona by go zraniła, a Harry go potrzebował i nie obchodziło ją już czy martwi się o nią jako o osobą, którą kocha, czy raczej jako o  osobę, którą uważa za swoją siostrę. Nie liczyło się to już dla niej. Chciała, zeby na prawdę zrozumiał to co wszyscy próbują mu przekazać. Że Jessica nie jest dla niego.
- Myślisz, że to takie proste?! Zajmuję się Harrym jak tylko mogę! On jest taki podobny do Jamesa...
- No właśnie, więc...
- Ale ona też mnie potrzebuje! Tonks do jasnej cholery przestań ją osądzać!
- Nie osądzam jej! - spojrzał na nią z uniesioną brwią. - No okej... może trochę i ją osądzam, ale prawda jest taka, ze chcę po prostu, żebyś znalazł sobie kogoś właściwego i był szczęśliwy.
- Przy niej jestem szczęśliwy!
- I ile jesteście razem? Dzień ? Dwa? To przecież nie ma sensu! Jakby cię kochała to by tak nie uciekała!
- Nie znasz jej.
- A moze właśnie znam? Może po prostu ty jesteś zaślepiony?
- Tonks... ja ją kocham. Na prawdę... myślę, ze ją kocham. Jak nikogo wcześniej.
- Może i ty ją kochasz, ale czy ona ciebie?  Dobrze wiesz z iloma osobami ona się spotykała! Kurcze ona była nawet z Czarnym Panem! Ta dziewczyna nie zna granic!
- Byłem jej pierwszym... - Tonks na te słowa zamurowało.
- Syriuszu...
- To było krótko przed tym jak poznała Riddla. Były wakacje. Byłem u Jamesa na kilka dni. Poszliśmy na mugolską impreze i upiliśmy się. Jessica umawiała się w tedy z Remusem....
- I wy...?
- Byłem pijany... oboje byliśmy... Idąc na impreze chcieliśmy się zabawić. Wszyscy zaczeliśmy pić. Jak wróciliśmy do domu, wylądowaliśmy z Jessicą w łóżku. Remus i James nigdy się o tym nie dowiedzieli.
- JAK MOGŁEŚ ZROBIĆ COŚ TAKIEGO SWOJEMU P-RZYJACIELOWI?! - Tonks była na prawdę zaskoczona słowami Syriusza. Jak on mógł zrobić coś takiego swojemu przyjacielowi?!
- Byliśmy pijani. Rano... wstaliśmy przed nimi, więc zdążyłem wkraść się pokoju, który dzieliłem z chłopakami i zabrać swoje rzeczy. Przebrałem sie i zszedłem na dół. Spotkaliśmy się z Jess dopiero przy sniadaniu. Ustaliliśmy, ze nic im nie powiemy. Nie chcieliśmy zranić Remusa. Jessica była jego pierwszą dziewczyną i bardzo się starała, żeby nic nie zepsuć...
- Dlatego poszła do łóżka z jego najlepszym przyjacielem?! To jest chore! - Tonks była przerażona tym co usłyszała, ale Syriusz przestał zwracać na nią uwagę i kontynuował niewzruszony.
- Wszystko układało się świetnie. Po jakims czasi ezerwali ze sobą, a my zaczeliśmy się spotykać w tajemnicy przed innymi. Nie chcieliśmy zranić Remusa. WIedzieliśmy, ze ten widok by go zdołował, więc nie mógł się dowiedzieć. Wszystko było świetnie, do czasu, aż w szkole pojawił się Riddle. Miał jakąś sprawę do dyrektora, dlatego się pojawił. Jak szliśmy z chłopakami nad jezioro spotkaliśmy ich tam. Rozmawiali. Wiedzieliśmy już kim on jest, ale ona chyba nie widziała. Zaczą namawiać ją na spotkanie, a ona się zgodziła. POdbiegliśmy tam i kazaliśmy się mu od niej odczepić, ale się tylko zaśmiał. Nie poskutkowało. Jakiś czas później spotkaliśmy ich w Trzech Miotłach. Opowiadał jej jakieś kłamstwa. Wtedy... wtedy zaczęłys ie problemy... i najwyraźniej już zawsze tak ma być...Czy to do cholery moja wina?! Czy to przez to co zrobiliśmy Remusowi ona tak cierpi?! - Syriusz zalał się łzami na wspomnienia, które go ogarnęły. Przerażona Tonks siedziała cały czas koło niego, głaskała go po plecach i próbowała pocieszyć.
Cały dzień Syriusz przesiedział w kuchni. Tonks po jakimś czasie musiała wyjść, ale pojawiła się już następnego ranka, a ona nadal siedział w kuchni pogrążony we wspomnieniach i zestresowany.
- Hej! Remus wrócił jakąś godzine temu... może z Jess już też wszystko OK?
- Nie wiem... nikt mnie nie zawiadomił.
Czekali tak do wieczora. Aż w końcu kominek zamigotał szkarłatnym światłem i wyskoczył z niego Kingsley.
- I co z nia?
- Nie wiadomo. Nie wróciła i nie ma jej nigdzie. Przeszukaliśmy już chyba cały zamek i teren dookoła. Ona zniknęła. Odeszła. - Syriusz zalał się łzami. Znowu ją stracił. Gdy już się cieszył, że udało mu się ją odzyskać. Stracił ją ponownie. Może nawet juz na na zawsze.
Trochę wcześniej niż miało być, ale niech juz jest.. smile
Natchnęła mnie do tego piosenka Volvera - Niemęskie łzy smile
Następny rozdział będzie zależał już od Was! ;**
Mam kilka scenariuszy i nie jestem do końca pewna na który się zdecydować, a więc wybierzcie co ma się wydarzyć. Odpowiedzcie na każdy z podpunktów. Co ma się stać z daną osobą:
a) Syriusz ma zginąć czy przeżyć
b) Jessica ma być z Syriuszem, czy wprowadzamy małe zamieszanie?
c) Jess ma być wilkołakiem czy nie?
d) Czy Harry ma się dowiedzieć kim jest Jessica Potter?
e) Czy Albus ma zginać?
Pozdrawia Was wasza grafomanka! ;** : )

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 19.

Czuła straszny ból w całym ciele. Czuła jak jej kręgosłup zaczyna się wyginać w nienaturalne kształty. Nie wiedziała co się dookoła niej dzieje. Mogła tylko czuć. Zalewały ją emocje. Emanowały z niej jakby nic innego, oprócz tego co działo się w jej wnętrzu nie miało znaczenia, jakgdyby tylko to mogło się liczyć. Połowy z tych emocji nie rozumiała. Spróbowała się skupić na tym co jest dookoła niej. Korytarz! Droga! Las! Wszystko zmieniało się w tak zaskakującym tępie, że nie była już w stanie dłużej zastanawiać się gdzie jest i kim jest. Nie potrafiła dłużej skupić swojej uwagi na niczym, więc po prostu się wyłączyła. Dała działać swojemu instynktowi i emocjom i nie czuć. To było łatwiejsze.
- JAK TO SIĘ STAŁO?! CZEMU ONA JEST WILKOŁAKIEM?! CZEMU JESS?! - Syriusz był wściekły, a jednocześnie pogrążony w rozpaczy. Był pewien, zde ponownie straci Jess, że już nigdy jej nie zobaczy. I właśnie teraz, gdy wszystko zaczęło się układać.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia skąd isę tutaj wzięła i jak to się stało. Uczniowie znaleźli ją na drodze prowadzącej z Hogsmeade do zamku. Była w strasznym stanie. Nic więcej nie wiem. - odrzekł Albus smutnym głosem. Co działo się z Jessicą było dla wszystkich zagadką, ale czy byli w stanie odpowiedzieć na choćby jedno z dręczących ich pytań?
- Może próbowała teraz z Greybackiem? To do niej bardzo podobne, bo przecież ona jest...
- SEVERUSIE! - zagrzmiał Dumbledore i w ostatniej chwili powstrzymał Syriusza, który już się zamachnął na Snape. - Już cie mówiłem, zebyś jej nie oceniał, a teraz już chyba pora na ciebie. Postaraj się jak najszybciej uwarzyć ten eliksir. Jej pamięć jest dla nas bardzo cenna.
- Oczywiście Dumbledore.
- Pójdę poszukać Jessicki, jest już południe, pewnie już zdązyła się zmienić.
- Syriuszu... nie wiadomo, czy Jessica w ogóle wróci do normalnej postaci. Brak pamięci może jej to utrudnić. - odrzekł zasmucony Dumbledore, wiedząc, ze tymi słowami tylko zdołuje Syriusza.
- Ona jest silna. Nawet bez pamięci sobie z tym poradzi... tak jak zawsze zresztą.
- Mam nadzieję.
- Ja równiez. Miłego dnia. - poweidziawszy to wyszedł z gabinetu dyrektora, przemienił sie w psa i pognał na błonia w poszukiwaniu dziewczyny. Nie wiedział gdzie zacząć szukać... Remus najczęściej był we Wrzeszczącej Chacie lub czasami w Zakazanym Lesie. To były jego miejsca, ale gdzie mogła ukryć się Jessica? Tego nie wiedział, ale popychany przeczuciem pobiegł w stronę jeziora, które znajdowało się niedaleko i nie pomylił się. Dziewczyna siedziała pod drzewem znajdującym się nieopodal wody. Miała na sobie podarte ubrania, które zwisały na niej smętnie. Nie wyglądała na przerażona, a raczej na zaciekawioną i zamyśloną, jakby to co się działo wogóle jej nie przerażało. Syriusz miał wręcz wrażenie, ze słyszy kołatające się w jej głowie myśli. Czy będzie pamiętała kim jest? Chyba czas się przekonac.
- Hej. Jak się czujesz? - dziewczyna poderwała się na równe nogi i odwróciła w stronę przybysza z niezwykłym wdziękiem. Był pod jej wrażeniem, zresztą jak zwykle.
- O! To ty! Ale mnie przestraszyłeś!
- Pamiętasz mnie?
- No pewnie! W końcu przyjaźnisz się z moim bratem!
- No...
- Aż się dziwię, że nie przyszedł z tobą! Pewnie znowu próbuje zaimponowac jakimś dziewczynom lub biega za zniczem. - dziewczyna zaśmiała się beztrosko. - Czy jest na boisku?
- Hę?
- Czy James jest na boisku?
- On...
- Cha cha... pewnie nie wiesz, w końcu nie jesteś jego niańką. Pójdę go poszukać i tak chciałam z nim pogadać...
- Jess...
- To cześć! Zobaczymy się na transmutacji!
Co się do cholery dzieje?! Syriusz czuł się jakby ktoś rzucił na niego czar Confundusa. James? Transmutacja? O co jej chodzi? I od kiedy ona jest dla niego taka miła?! i wogólne wesoła?!
Chłopak spojrzał w stronę oddalającej się w stronę boiska dziewczyny, gdy nagle ona zaczęła krzyczeć. I upadła na ziemię. Przerażony Syriusz szybko do niej podbiegł i chciał jej pomóc. Jessica zasłabła. Zaniósł ją jak najszybciej do skrzydła szpitalnego.
- O Boże! Co się z nią stało? Dlaczego jest nie przytomna? - zapytała zdziwiona pani Pomfrey.
- Nie wiem. Znalazłem ją koło jeziorka... wydawała się taka... spokojna... radosna.... ale i nieobecna.
- Nieobecna? Co masz na myśli?
- Wydawało jej się, ze James jeszcze żyje i że ciągle uczymy sie tutaj. Poszła go szukać i wtedy zemdlała.
- Ojoj!
- Jej mózg próbuje odzyskać wspomnienia. - dobiegł ich głos dochodzący z rogu pokoju. Z cienia wyłonił się Snape. - Najwyraźniej ma jakieś przebłyski tego co działo się wiele lat temu. Stara się jakoś to sobie poukładać.
- Czyli to dobry zank. Niedługo wszystko będzie po staremu? - Syriusz był na prwdę przerażony tym co się działo.
- Nie wiadomo. Może zbłądzić, zagubić sie i już na zawsze pozostać w takiej formie.
- W takiej czyli...?
- Między wspomnieniami. Jeśli tak zostanie nie będzie mogła skupić się łużej niż na ułamek sekundy. Jej świadomość będzie się ulatniać wraz z jej życiem. Chwile gdy będzie przytomna i pewna tego gdzie jest mogą być o wiele krótsze niz te w których będzie tonęła w pustce. Jej własne wspomnienia mogą ją zabić - Snape powiedział to jednym tchem. Był bezlitosny. Ale mimo tego co mówił martwiłs się o życie członka zakonu.
- ONA JEST SILNA! - warknąl Syriusz przez zaciśnięte zęby.
- Tak.. jest silna... ale przeszła bardzo wiele. Widziała rzeczy tak straszne, że wiele osób mogło by się załamać, ale musimy również pamiętać jak trudna była dla niej utrata brata i przyjaciółki. Przecież wszyscy wiemy, zę ledwo to przeżyła za pierwszym razem, a co jeśli będzie zmuszona do przeżywania tego bez przerwy? Jak akurat TO wspomnienie będzie do niej ciągle wracać? Nie możemy mieć pewności ile zostało Jess.
- Co ja tutaj robię? - Jessica obudziła się. - O! Severus! Widziałeś może Lily? Miałyśmy spotkać się w bibliotece.... - nagle źrenicy dziewczyny zaczęły się rozszerzać i wypłynęły z nich łzy. - Lily... James... oni...
- Jessica spokojnie... oddychaj nic się nie dzieje. - Severus postanowił spróbować upokoić dziewczynę, ale okazało sie to nie mozliwe.
- Zostaw mnie! To ty...! Jesteś śmierciożercą! - dziewczyna zalała się łazami. - Oni... oni...
- Jessica! Spójrz na mnie! Uspokuj się... to było dawno temu... - Syriusz spróbował ją przytulić, ale go odepchnęła.
- Łapy przy sobie! Kim ty wogóle jesteś?! Zostaw mnie! Chcesz, zeby Antony skopał ci tyłek za zbliżanie się do mnie? - zapytała dziewczyna pewnym siebie głosem. Wszystkie jej emocje z przed chwili zniknęły i była już kimś zupełnie innym... była młodszą wersją samej siebie, ale dlaczego go nie pamiętała? Przecież byli przyjaciółmi!


Hah! big_grin
Po długim czasie jestem!
Serdecznie zparaszam do czytania... jeśli jeszcze się komuś chce smile
Następny rozdział... jeśli jeszcze bedzie ktoś wgl chciał to prawdopodobnie w przyszłym tygodniu... chyba, zę znowu moja kochana szkoła tak mnie zawali, ze nie będę miała nawet 5 min dla siebie kiss*
Postaram si teray pisa ciut bardziej regularnie. ;**
Trochę spóźnione,a le co tam!Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2013! ;**
Do usłyszenia smilePS: Jesli ktoś chciałby być nadal informowany o następnych rozdziałach to napiszcie podaje jakiś kontakt :- email - olkaxyzz@wp.pl- gg - 45833175
i może niedługo jeśli byście chcieli to na fb : )Serdecznie pozdrawiam! ; )

I w końcu udało mi się na tyle ogarnąć, żeby wszystko z kotka znalazło się tutaj :D
Miłego czytania! Pozdrawiam Was Kochani :**

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 18.

Wydawało jej się, ze to już koniec. Że już nic więcej się nie zdarzy. Nagle przeżywała to wszystko jakby od końca. Ból i uczuciucie odpływania. Zaczęła sobie przypominać walką z jakimś stowrzenia... a może to była jakąś osoba? Mutant? Ale nic poza tym nie mogła sobie przypomnieć. Kim jest? Jak ma na imię? Jakby wszystkie jej wspomienia się ulotniły. Odpłynęły. Właśnie to wtedy czułą, tylko myślała, ze to jej życie, a nie wspomnienia. NIc nie pamiętała. Była pogrążona w ciemności. `Przecież mam zamknięte oczy! To stąd ta ciemność!` - pomyślała dziewczyna. Otworzyła oczy. Miała przed sobą nieskazitelnie biały pokój. Pokój? Chyba raczej salę szpitalną. Dookoła niej były kotary, a za nimi dostrzegała zarys łóżek.
- Gdzie ja jestem do cholery? - chciała powiedzieć, ale z jej ust wydobył się tylko niezrozumiały bełkot i jęk. Mówienie sprawiało jej ból. Najwyraźniej jednak kogoś zainteresował ten dźwięk, bo do pokoju wbiegł prawdopodobnie pielęgniarka.
- O Boże! Nareszcie! Nic ci nie jest?
- Ja... - nie wiedziała co miała na to odpowiedzieć. "Tak wszystko w porządku, tylko nie pamiętam kim jestem i gdzie do cholery jestem!". Nagle kobieta ubrana na biało wyjęła jakiś patyk. Zaczęła nim machać i nagle pojawił się ptak jakby z mgły.
- Idę po lekarstwo! Musisz je zarzyć i to jak najszybciej! Przydałby się również profesor Snape, ale to już niech Dumbledore zadecyduje.
Profesor..? Co to szkoła? I czemu niby ma się mną zajmować ktoś kogo nie znam?! A może znam.... - myśli dziewczyny bez przerwy błąkały się gdzieś i nie mogła skupić swej uwagi dłużej niż na ułamek sekundy. Po chwili do pokoju weszła jakaś osoba. Była ubrana w długą, karmazynową szatę. Miała również długą, siwą brodę i okulary połówki.
- Witaj Jess. Widzę, że już sie przebudziłaś. Długo to trwało, ale po takich obrażeniach to trudno się dziwić, ze to tyle trwało. Może mogłabyś mi powiedzieć jak to się stało?
- Ja... ja... - zaczęła się jąkać. - ja nie wiem.
- Jak to? Tak po prostu pojawiasz się tu i na środku Hogsmeade zaczynasz walkę z wilkołakiem i nie wiesz czemu?
- Z wilkołakiem?! Ja... kim ty wogóle jesteś?!
- Jestem Albus Dumbledore. Nic nie pamiętasz prawda?
- Nic. Przykro mi.
- Rozumiem... rozumiem... no nic... trzeba będzie zawiadomić o tym członków zakonu... tak...trzebaby również....hm... Snape musi przyżądzić eliksir... ten i jeszcze tamten na.... a moze da się temu jeszcze zaradzić... gdyby tak...
- Przepraszam, ale... o czym ty do cholery gadasz?!
- Oj przepraszam... głośno myślę. Takie prawo starca. - zaśmiał się. - zaraz przyjdzie do ciebie Snape. Pewnie pojawi się też kilku twoich... hm.... starych znajomych, ze tak powiem. Ja już znikam. Szybkiego powrotu do zdrowia. - po tych słowach Dumbledore skierował się do wyjścia i zniknął za drzwiami pozostawiając Jessicę jeszcze bardziej zagubiną, niż była przed chwilą.
***
- I jak? - spytał Albus.
- Byłem u niej. Będzie ciężko. Pamięć da się przywrócić, ale uwarzenie odpowiedniej mikstury zajmie nawet dwa meisiące.
- Dobrze. Przynajmniej odzyska pamięć, a w tym wypadku to jest bardzo ważne.
- Nie rozumiem czemu aż tak bardzo zależy ci na jej pamięci! Dla takich jak ona brak pamięci to wielki plus!
- Chcesz ja oceniać Severusie? Była w tym samym miejscu co ty i robiła dokładnie to co ty.
- Ja nie robiłem za męską dziwke.
- Miała trudny okres, ale to nie powód by ją oceniać.
- Zły okres?! Była taka od zawsze! Była taka całe swoje życie! Była taka jak swój brat!
- I była również przyjaciółką Lily. Niezapominaj o tym, że były najlepszymi przyjaciółkami. Nie oceniaj jej.
- Nie zapoiminam. Dobrze rozumiem.
- A co z ... drugim eliksirem? Czy da się coś zrobić, zeby temu zapobiec?
- Jak na razie mogę dać jej tylko ten, który dawałem Lupinowi, ale nie wiem czy uda mi się znaleźć jakiś inny. Już niedługo pełnia i nie wiem czy uda mi się zatrzymać w niej tak szybko postępującą przemianę. Jest możliwe, ze już w czasie tej pełni się przemieni.
- Ale jak zareaguje na przemianę i to co się z nią wiąże, jeżeli nie ma pamięci? Nie ma swojego człowieczeństwa...
- Może pozostać już w takiej postaci... będzie jej zapewne trudniej...
- Dobrze, rozumiem. Zajmij się eliksirami Severusie. Ja muszę jeszcze zawiadomić Zakon o tym co się aktualnie tutaj dzieje. - po tych słowach Snape wyszedł, a Albus pozostał sam w swoim gabinecie. Zaczął chodzić w kółko i głośno myśleć.
- Dlaczego ona pojawiła sie w Hogsmeade? I to w dzień, w którym uczniowie tam byli. Ktoś mógł ją zobaczyć! Musiała mieć jakąś ważną sprawę. Ale co było tak ważne...
Nagle w kominku nie daleko biurka, płomienie zaczęły jażyć się niebieskim kolorem. Najwyraźniej ktoś zamierzał tutaj wpaść z niezapowiedzianą wizytą.
- I co z nią? - zapytał Syriusz, gdy tylko wyskoczył z kominka.
- Obudziła się.
- To wspaniale!- po tych słowach Syriusz zamienił się w psa i pobiegł pędem w dół korytarzy, aż znalazł się przy skrzydle szpitalnym. Albus pobiegł za nim i gdy w końcu dogonił go w pomieszczeniu, chłopak zamieniał się spowrotem w człowieka przed przerażoną Jessicą.
- Hej! I jak się czujesz? - zapytał uśmiechając się od ucha do ucha.
- Syriuszu! Ona straciła pamięć.
- CO?! - spojrzał na Jess, która się w niego wpatrywała. Nie ze strachem, a raczej z zaciekawieniem i konsternajcją, jakby próbowała sobie coś przypomnieć.- To nie możliwe! NIe mogła mnie zapomnieć! Jess w co ty się znowu wpakowałaś?!
- Pamiętam cię.
- Tak?
- Znaczy się... mam jakieś wspomnienia... ale są tak niejasne. Nie mam pewności czy to ty...
- Wspomnienia?
- Tak... jakby urywki... jakby coś nie mogło mi się do końca poukładać... - chłopak zaśmiał się. - Jesteś... Syriusz tak?
- Tak! Ale co pamiętasz?
- Niewiele. Jakiś pokój... na ścianie było drzewo genealogiczne, a ty mi coś pokazywałeś.... w innym jest choinka i duży pokój w czerwonych barwach. Jestśmy przy choince... jest tam także trzech innych chłopców... jesteś na mnie zły... i inni też... jeden z nich to... to... to chyba mój brat... Czy ja mam brata?
- O Boże! To prawda! Te wspomnienia....Ta gwiazdka była jakoś pod koniec mojego pobytu w Hogwarcie pewnie...
- NIe odpoweidziałeś mi. Czy mam brata?- Jess zauważyła, ze chłopak spogląda na starca i wzdycha. - Odpowiedz!
- Ok, ok odpowiem! Raaany... nawet jak stracisz pamięć to jesteś uparta. - Syriusz skrzywił się lekko. - tak... masz brata.
- To dlaczego go tu nie ma?
- Bo... bo... bo on nie może tu być?
- Dlaczego? Ja...? - spojrzała na chłopaka i zrozumiała. - Jak to się stało? Kiedy?!
- Długo by mówić. Musisz odpocząc.
- Odpowiedz! - dziewczyna zalała się łzami i wtedy stało się coś niewiarygodnego. Jej paznokcie zaczęły się wydłużać, a ciało zmieniać. - Aaaaa! co się ze mną dzieje!
- Jest pełnia. Przeszłąś przemianę. Będziesz od teraz wilkołakiem.
- CO?! - potem nie była już w stanie nic powiedzieć. Wszystko zalały emocje, których nie mogła opanować.

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 17.

Spędziła z Syriuszem kolejny miły dzień. Już ostatni. Przez cały czas, który spędzili razem obiecywała sobie, ze to już ostatni raz, że już więcej tego nie powtórzy. Nie chciała robić Syriuszowi nadziei, bo wiedziała, że to może mu tylko zaszkodzić. Może go zranić.
Następnego dnia pożegnała się z Syriszem z obietnicą, ze nie długo wróci, ale nie zamierzała dotrzymać słowa. Jeżeli chcę, żeby był szczęśliwy to muszę go zostawić. Takie myśli dręczyły ją już od jakiejś chwili. Bała się że nie wytrzyma. Gdy patrzyła mu w oczy i obiecywałą, że za parę dni wróci, miała ochotę płakać, bo wiedziała, ze nie dotrzyma słowa. Jej serce krwawiło, kiedy się z nim żegnała. Była pewna, ze już go nigdy więcej nie zobaczy. To już ten czas, w którym przyszło jej się pożegnać ze wszystkimi, których znała i kochała. Wiedziała, ze takie jest jej przeznaczenia.
- Kocham cię. - powiedział Syriusz i delikatnie pocałował ją w policzek. Jess popłynęła łza.
Jak ja mogę płakać?! Muszę być silna! Ale nie mogła być. Miała ochotę płakać już cały czas. Chciała się w niego wtulić i już nigdy go nie zostawić, ale tego, też nie mogła zrobić, więc szybko otarła spływającą łzę, odwróciła się na pięcie i odeszła. Gdy znalazła się w odpowiedniej odległości od domu, odwróciła się w stronę Syriusza, pomachała mu i teleportowała się prosto do Hogsmeade. Chciała zobaczyć po raz ostatni Harrego. Miała szczęście, bo akurat odbywał się wypad do Hogsmeade, więc jej szanse na spotkanie Harrego się zwiększyły.
Nagle go zobaczyła. Wchodził wraz z przyjaciółmi od obskurnego pubu. Rzuciła na siebie szybko zaklęcie kameleona i ruszyła za nim. W środku spotkała tłum ludzi, w bardzo zbliżonym do chłopca wieku. Wszyscy uczyli się w Hogwarcie. Usiadła z boku i podsłuchiwała. I w taki sposób Jessica dowiedziała się o Armii Dumbledora. Była dumna z Harrego. Robił coś, aby pomóc innym. Próbował im pokazać prawdę. Miał nadzieję. Był taki podobny do Jamesa, ze aż Jessice popłynęły łzy. Ale czy James byłby gotów zrobić coś takiego? Tak.. chyba tak. Jessica zaczęła wątpić w brata. Nie miała czasu o tym myśleć. Młodzież wyszła z baru, a ona podążyła za nimi. Miała jakieś dziwne przeczucie odnośnie tego spotkania. Coś wydawało jej się podejrzane. I wtedy zorientowała się co.
Nagle w stronę Harrego wyskoczło coś co nie przypominało ani człowieka, ani zwierzęcia. Po chwili rozpoznała, ze jest to wilkołak. Greyback. Na szczęście nie udało mu się skoczyć na Harrego. Wylądował na niej. Uczniowie nie zwrócili uwagi na zamieszanie, które działo się za ich plecami. Byłi zbyt zajęci rozmowął na własny temat. Jessica z całej siły kopnęł wilkołaka w brzuch. Greyback poleciał na plecy i wylądował po drugiej stronie drogi. Był zaskoczony i przerażony. No w końcu miała cały czas na sobie zaklęcie kameleona.
- To nie ładnie atakować od tyłu. - powiedziała delikatnie się uśmiechając.
- To nie ładnie się tak ukrywać.
- Masz rację. - dziewczyna zaśmiała się i zdjęła z siebie zaklęcie. Lubiła grać w otwarte karty. Nie chciała oszukiwać, a coś takiego, uważała właśnie za oszustwo.
- Jesteś głupia. A nie dugo nawet martwa.
- Przekonamy się. - powiedziała to głosem pewnym siebie. Nie bała się. Wiedziała, ze Harry i reszta są już daleko i nikt nie zdoła jej zobaczyć.
Wilkołak skoczył na nią, a ona starała się go odeprzeć zaklęciami. Próbowała nawet ataku, ale nie skutkował. Cały czas poruszali się po okręgu. Wilkołak nie wygrywał, ale także ni ponosił porażki. To była wyrównana walka. Ale nagle Jessica zaczęła się zastanawiać czy ktoś może nie ucierpiał przez jedno z jej zaklęć lub jest w niebezpieczeństwie. Wilkołak wydawał się zmęczony ciągłął walką, więc dziewczyna nieznacznie odrówiciła główę, aby się upewnić czy wszystko w porządku. Greyback wykorzystał to. Skoczył na nią i z ręki wytrącił jej różdżkę, a następnie przygniótł ją swoim ciałem. Różdżka była za daleko i Jessica wiedziała, ze już jej nie dosięgnie. Była silną czarownicą, ale teraz pierwszy raz poczułą się słaba. Poczuła, że barkuje jej sił na dalszą walkę. Nie wiedziała nagle co robić. Przecież zawsze radziłam sobię sama! W walce byłam niezrównana! Jess ceniła sobie za równo zaklęcia jak i walkę w ręcz, ale teraz nie wiedziała co robić. Ciężar wilkołaka ciążył jej i nie była w stanie nic zrobić. Nie mogła złapać różdżki, a to była jej ostatnia deska ratunku. Nagle wilkołak się przemienił i zaczął z nią walczyć. Probował rozszarpać jej gardło. Dziewczyna chciała walczyć, ale nie mogła. Greyback swoim ciążarem połamał jej kości. Była bezsilna. Bez różdżki nie mogła już nic zrobić. Słabła. Wilkołak to wyczuł. To już koniec. I w tym momencie odróciła nieznacznie głowę w prawą stronę, a jej medalion, który był ukryty pod czarnym gorsetem zwisał z jej szyi. Teraz każdy mógł go zobaczyć. Wilkołak spojrzał na błyskotkę i zesztywniał. Był w końcu jednym ze sług Czarnego Pana i dobrze wiedział, kim ona była. Ale od czasu, gdy ostatni raz widział się z Tomem dużo się zmieniło. Praktycznie wszystko oprócz medalionu, który wciąż zwisał z jej szyi. Miała go przekazać Harremu, ale nie zdążyła. Wilkołak się zaśmiał i pochylił nad nią. Czuła, że to koniec, ale nie płakała. Nie chciała tak umrzeć. Wilkołak ugryzł ją. Nie rozszarpał, lecz ugryzł. Poczuła ból w szyi, a chwilę później w reszcie ciała. Pewnie w ślinie wilkołaków znajduje się jad, który ma je unieruchomić. Pomyślała półprzytomnie. Z każdą chwilą słabła. Wilkołak po chwili zszedł z niej i przemienił się z powrotem w człowieka. Widziała to jak przez mgłę.
- To cię nauczy, że ze mną się nie zadziera. Czarny Pan na pewno się ucieszy, ze wróciłaś. - zaśmiał się i odszedł zostawiając ją tam.
Nie była w stanie się ruszyć. Zamknęła oczy. Odpływała.

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 16.

Po chwili Syriusz wrócił do pokoju. Przyniósł jej jedną ze swoich koszul. Dziewczyna spojrzała na niego ździwiona.
- Pomyślałem, że zanim przyniosę ci coś do jedzenia itp., to powinnaś przebrać się w coś suchego. - uśmiechnął się do niej niepewnie i podał jej koszulę, którą trzymał. Dopiero wtedy zdała sobię sprawę, że jest cała mokra.
- I mam ubrać twoją koszulę? - bądź miła! - upomniała się w duchu.
- Przepraszam, nie mam nic innego.
- Dziękuję. - z całego serca starała się być miła. W końcu jej pomógł.
- To ty się przebierz, a ja zaraz wrócę.
Syriusz wyszedł z pokoju, a ona się przebrała. Nie czuła się w tym stroju zbyt komfortowo, ale nie miała innego wyboru. Gdy się rozbierała zauważyła, że nigdzie nie ma jej różdżki. Była przerażona. Pierwszy raz w życiu była bez niej i to jeszcze teraz! W czasach, gdy różdżka nie powinna nigdy jej opuszczać!
- Cholera! - powiedziała przeszukując sowje rzeczy, które leżały teraz bezładnie na podłodze.
- Co się stało? - zapytał Syriusz wchodząc do pokoju z tacą w dłoniach. - Bardzo ładnie ci w tym stroju.
-Ha ha ha! Dzięki, ale akurat nie mam czasu na żarty. Nie ma mojej różdżki!
- Co? Ale jak to ? A dobrze szukałaś?
- Tak! Musiała mi wypaść w wodzie. I co ja teraz zrobię bez różdżki?!
- Nie martw się. Wyślę po nią Stworka. On na pewno ją znajdzie. - powiedziawszy to zawołał skrzata i kazał mu ją przynieść.
- Dziękuję, ale nie musiałeś.
- Wiem, ale chciałem.A teraz wskakuj do łóżka!
- Słucham?!
- Przecież nie możesz paradować w tej koszuli cała przemoczona! Musisz się położyć, bo jeszcze zachorujesz. - powiedział to i się roześmiał. Tak. Zrozumiała to trochę inaczej i coś czuła, że wcale nie przypadkiem powiedział to w taki sposób.
Całą resztę dnia ... lub nocy. Jessica z Syriuszem spędzili siedząc na łóżku i rozmawiając. Czuli się jakby znowu byli dziećmi i to wszystko co zdarzyło się jeszcze tak nie dawno, a także rzeczy, które zrobili dużo wcześniej, nagle wydawały im się nie ważne. Chcieli, zeby tak już było zawsze. Teraz nie liczyło się dla nich nic więcej, jak tylko ten czas, który mogli spędzić razem. Wszystko wydawało sie takie piękne. Niezniszczalne. Wspaniałe. Nawet nie zauważyli, kiedy zmożył ich sen. Wszystko to co działo się wokół nich wydawało się bajką. Snem.
Następnego ranka dziewczyna była w jeszcze większym szoku. Dopiero teraz zaczęło do niej docierać tak na prawdę wszystko z wczorajszego dnia. Dlaczego ona skoczyła?! Przecież nie mogłaby zostawić tutaj Harrego! I dlaczego została u Syriusza? Dlaczego nie odeszła? Dlaczego...? Nie potrafiła odpowiedzieć na żadne z tych pytań, dlatego postanowiła, ze przestanie się nimi zamartwiać. Wstała jak najszybciej z zamiarem jak najszybszego opuszczenia Grimland Place, lecz w pośpiechu obudziła Syriusza.
- Już odchodzisz? - usłyszała zawód w jego głosie.
- Tak. Nie powinnam nawet tu zostawać.
- Dlaczego?
- Bo...
- Czy przez jeden dzień nie możesz udawać, ze nic się nie stało? Nie możesz spędzić ze mną jednego dnia, tak jak kiedyś?
- Ale...
- Świat wytrzyma jeden dzień, bez ciebie! Harry też! - zagiął ją. Nie wiedziała co mu odpowiedzieć. W sumie... jeden dzień to nic takiego.. Nie! - zaczęła się upominać. - Przecież nie może! No, ale to tylko jeden dzień...
- To co zamierzasz robić?
- Może to? - powiedziawszy to podszedł do niej i zaczął ją całować.
- Powiedziałeś jak dawniej!
- A dawniej pocałunek był na porządku dziennym!

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 15.

Miała ochotę uciekać i krzyczeć. Zaczynała tracić kontrolę nad własnym ciałem.  Chciała być jak najdalej stąd. Jak najdalej od wspomnień.Teleportowała się. Nie wiedziała jak ani gdzie, ale nagle była już w zupełnie obcym i innym miejscu. Zaczęła biec wzdłuż ulic. Nie wiedziała dokąd biegnie i nawet nie chciała tego wiedzieć. Zaślepiały ją łzy i kolejne wspomnienia, które obijały się o jej głowę. Tamte lata były takie piękne, a ona nie mogła zrozumieć tego, że to wszystko się skończyło. Straciła wszystko co w życiu miała. Nie chciała już mieć żadnych myśli. Chciała zapomnieć, zatracić się w bezgranicznej pustce. Nagle zatrzymała się. Znalazła się na moście. Nie wiedziała dokłdnie gdzie jest ani co robi. W głowie miała już tylko jendą myśl. ZAPOMNIEĆ. Była odrętwiała i nie wiedziała co robi. Powoli podeszła do barierek mostu i złapała się ich. Spojrzała w toń rzeki, która szybkim nurtem płynęła pod nią i pomyślał : PUSTKA. Tego właśnie chciała. Zanurzyć się i już więcej nie wypłynąć. Powoli weszła na barierkę i zrobiła krok do przodu. Spadała w dół. Czuła przyjemny wiatr we włosach, a po chwili poczuła przyjemny chłód i obmywanie zimnej wody. Zanurzyła się w nią. Była głęboko. Była w pustce. Straciła kontakt ze światem. Tonęła. Umierała.
- CZY TY JESTEŚ DO CHOLERY NIE NORMALNA?! - usłyszała czyjś znajomy głos, ale nie potrafiła go rozpoznać. Nic nie pamiętała. Miała mętlik w głowie. Powoli zaczynało jej się wszystko przypominać, ale od końca. Głęboka toń woda, wiatr we włosach. Skok...
Dlaczego ona do cholery skoczyła?! Sama tego nei wiedziała. W tym momencie poczuła się jak idoitka.
- HALO!- dziewczyna powoli rozchyliła powieki i jej oczom ukazał się nie kto inny, a Syriusz Black!
Przypominiała sobie wszytko już oprócz tego jak się tu znalazła. Syriusz pochylał się nad nią zmartwiony i bardzo, bardzo wkurzony! Tylko co ona tu robiła? Jak się tutaj dostała?
- Co ja tu robię? - wypaliła ździwiona. W tym wszystkim to ją chyba dziwiło najbardziej.
- Stworek cię przyniósł. Kazałem mu cię pilnować.
- ŻE CO?! JAK MOGŁEŚ KAZAĆ MU MNIE PILNOWAĆ?! PRZECIEŻ JESTEM DOROSŁĄ I ODPOWIEDZIALNĄ OSOBĄ!
- NO WŁAŚNIE WIDZĘ! SKOK Z MOSTU TEGO NA PRAWDĘ DOWIÓDŁ! CZEMU TY TO DO CVHOLERY ZROBIŁAŚ?!
- Nie wiem. - wyszaptała to tak cicho, że aż nie usłyszał, więc powtórzyła dużo głośniej. - Nie wiem, ok!
Był na nią bardzo zły. Tak się o nią martwił. Bał się, ze jest za późno, że Stworek chociaż ratował ją podobno najszybciej jak się dało mógł się spóźnić! Że może ona już.... Gdy skrzat przyniósł ją na Grimland Place 12 była już sina. Nie słyszał już jej oddechu, a bicie serca było strasznie wolne, ale udało mu się. Uratował ją. W tym momencie to liczyło się dla niego najbardziej. Że nic jej nie jest.
- Może porozmawiamy o tym jutro. Połóż się tutaj i odpocznij trochę, a ja przyniosę ci coś ciepłego do jedzenia. - zaoferował się Syriusz.
- Nie zamierzam tu zostać! Muszę.... - sama nie wiedziała co, ale wiedziała, że nie chce spędzać już ani chwili z Syriuszem.
- Nic nie musisz. Nie dziś. Dziś masz odpocząć. Połóż się wygodnie i nie marudź przez chwilkę.
Powiedziawszy to Syriusz wyszedł z pokoju. Dopiero w tym momencie zorientowała się, że jest to jego pokój. No to wpadłam po uszy, pomyślała i rozejrzała się po pokoju. Na jednej ze ścian zauważyła przyklejony ich wspólne zdjęcie. Obejmowali się. Byli szczęśliwi. Nie opodal znajdowało się kolejne zdjęcie, lecz tym razem jej samej. Miała rozpuszczone włosy i uśmiechała się. Było tam jeszcze wiele innych zdjęć i wycinków z najróżniejszych gazet. Wzruszyło ją to. Zaczęła się zastanawiać, czemu tak właściwie wciąż go odrzuca?