Po chwili Syriusz wrócił do pokoju. Przyniósł jej jedną ze swoich koszul. Dziewczyna spojrzała na niego ździwiona.
- Pomyślałem, że zanim przyniosę ci coś do jedzenia itp., to powinnaś przebrać się w coś suchego. - uśmiechnął się do niej niepewnie i podał jej koszulę, którą trzymał. Dopiero wtedy zdała sobię sprawę, że jest cała mokra.
- I mam ubrać twoją koszulę? - bądź miła! - upomniała się w duchu.
- Przepraszam, nie mam nic innego.
- Dziękuję. - z całego serca starała się być miła. W końcu jej pomógł.
- To ty się przebierz, a ja zaraz wrócę.
Syriusz wyszedł z pokoju, a ona się przebrała. Nie czuła się w tym stroju zbyt komfortowo, ale nie miała innego wyboru. Gdy się rozbierała zauważyła, że nigdzie nie ma jej różdżki. Była przerażona. Pierwszy raz w życiu była bez niej i to jeszcze teraz! W czasach, gdy różdżka nie powinna nigdy jej opuszczać!
- Cholera! - powiedziała przeszukując sowje rzeczy, które leżały teraz bezładnie na podłodze.
- Co się stało? - zapytał Syriusz wchodząc do pokoju z tacą w dłoniach. - Bardzo ładnie ci w tym stroju.
-Ha ha ha! Dzięki, ale akurat nie mam czasu na żarty. Nie ma mojej różdżki!
- Co? Ale jak to ? A dobrze szukałaś?
- Tak! Musiała mi wypaść w wodzie. I co ja teraz zrobię bez różdżki?!
- Nie martw się. Wyślę po nią Stworka. On na pewno ją znajdzie. - powiedziawszy to zawołał skrzata i kazał mu ją przynieść.
- Dziękuję, ale nie musiałeś.
- Wiem, ale chciałem.A teraz wskakuj do łóżka!
- Słucham?!
- Przecież nie możesz paradować w tej koszuli cała przemoczona! Musisz się położyć, bo jeszcze zachorujesz. - powiedział to i się roześmiał. Tak. Zrozumiała to trochę inaczej i coś czuła, że wcale nie przypadkiem powiedział to w taki sposób.
Całą resztę dnia ... lub nocy. Jessica z Syriuszem spędzili siedząc na łóżku i rozmawiając. Czuli się jakby znowu byli dziećmi i to wszystko co zdarzyło się jeszcze tak nie dawno, a także rzeczy, które zrobili dużo wcześniej, nagle wydawały im się nie ważne. Chcieli, zeby tak już było zawsze. Teraz nie liczyło się dla nich nic więcej, jak tylko ten czas, który mogli spędzić razem. Wszystko wydawało sie takie piękne. Niezniszczalne. Wspaniałe. Nawet nie zauważyli, kiedy zmożył ich sen. Wszystko to co działo się wokół nich wydawało się bajką. Snem.
Następnego ranka dziewczyna była w jeszcze większym szoku. Dopiero teraz zaczęło do niej docierać tak na prawdę wszystko z wczorajszego dnia. Dlaczego ona skoczyła?! Przecież nie mogłaby zostawić tutaj Harrego! I dlaczego została u Syriusza? Dlaczego nie odeszła? Dlaczego...? Nie potrafiła odpowiedzieć na żadne z tych pytań, dlatego postanowiła, ze przestanie się nimi zamartwiać. Wstała jak najszybciej z zamiarem jak najszybszego opuszczenia Grimland Place, lecz w pośpiechu obudziła Syriusza.
- Już odchodzisz? - usłyszała zawód w jego głosie.
- Tak. Nie powinnam nawet tu zostawać.
- Dlaczego?
- Bo...
- Czy przez jeden dzień nie możesz udawać, ze nic się nie stało? Nie możesz spędzić ze mną jednego dnia, tak jak kiedyś?
- Ale...
- Świat wytrzyma jeden dzień, bez ciebie! Harry też! - zagiął ją. Nie wiedziała co mu odpowiedzieć. W sumie... jeden dzień to nic takiego.. Nie! - zaczęła się upominać. - Przecież nie może! No, ale to tylko jeden dzień...
- To co zamierzasz robić?
- Może to? - powiedziawszy to podszedł do niej i zaczął ją całować.
- Powiedziałeś jak dawniej!
- A dawniej pocałunek był na porządku dziennym!
- Pomyślałem, że zanim przyniosę ci coś do jedzenia itp., to powinnaś przebrać się w coś suchego. - uśmiechnął się do niej niepewnie i podał jej koszulę, którą trzymał. Dopiero wtedy zdała sobię sprawę, że jest cała mokra.
- I mam ubrać twoją koszulę? - bądź miła! - upomniała się w duchu.
- Przepraszam, nie mam nic innego.
- Dziękuję. - z całego serca starała się być miła. W końcu jej pomógł.
- To ty się przebierz, a ja zaraz wrócę.
Syriusz wyszedł z pokoju, a ona się przebrała. Nie czuła się w tym stroju zbyt komfortowo, ale nie miała innego wyboru. Gdy się rozbierała zauważyła, że nigdzie nie ma jej różdżki. Była przerażona. Pierwszy raz w życiu była bez niej i to jeszcze teraz! W czasach, gdy różdżka nie powinna nigdy jej opuszczać!
- Cholera! - powiedziała przeszukując sowje rzeczy, które leżały teraz bezładnie na podłodze.
- Co się stało? - zapytał Syriusz wchodząc do pokoju z tacą w dłoniach. - Bardzo ładnie ci w tym stroju.
-Ha ha ha! Dzięki, ale akurat nie mam czasu na żarty. Nie ma mojej różdżki!
- Co? Ale jak to ? A dobrze szukałaś?
- Tak! Musiała mi wypaść w wodzie. I co ja teraz zrobię bez różdżki?!
- Nie martw się. Wyślę po nią Stworka. On na pewno ją znajdzie. - powiedziawszy to zawołał skrzata i kazał mu ją przynieść.
- Dziękuję, ale nie musiałeś.
- Wiem, ale chciałem.A teraz wskakuj do łóżka!
- Słucham?!
- Przecież nie możesz paradować w tej koszuli cała przemoczona! Musisz się położyć, bo jeszcze zachorujesz. - powiedział to i się roześmiał. Tak. Zrozumiała to trochę inaczej i coś czuła, że wcale nie przypadkiem powiedział to w taki sposób.
Całą resztę dnia ... lub nocy. Jessica z Syriuszem spędzili siedząc na łóżku i rozmawiając. Czuli się jakby znowu byli dziećmi i to wszystko co zdarzyło się jeszcze tak nie dawno, a także rzeczy, które zrobili dużo wcześniej, nagle wydawały im się nie ważne. Chcieli, zeby tak już było zawsze. Teraz nie liczyło się dla nich nic więcej, jak tylko ten czas, który mogli spędzić razem. Wszystko wydawało sie takie piękne. Niezniszczalne. Wspaniałe. Nawet nie zauważyli, kiedy zmożył ich sen. Wszystko to co działo się wokół nich wydawało się bajką. Snem.
Następnego ranka dziewczyna była w jeszcze większym szoku. Dopiero teraz zaczęło do niej docierać tak na prawdę wszystko z wczorajszego dnia. Dlaczego ona skoczyła?! Przecież nie mogłaby zostawić tutaj Harrego! I dlaczego została u Syriusza? Dlaczego nie odeszła? Dlaczego...? Nie potrafiła odpowiedzieć na żadne z tych pytań, dlatego postanowiła, ze przestanie się nimi zamartwiać. Wstała jak najszybciej z zamiarem jak najszybszego opuszczenia Grimland Place, lecz w pośpiechu obudziła Syriusza.
- Już odchodzisz? - usłyszała zawód w jego głosie.
- Tak. Nie powinnam nawet tu zostawać.
- Dlaczego?
- Bo...
- Czy przez jeden dzień nie możesz udawać, ze nic się nie stało? Nie możesz spędzić ze mną jednego dnia, tak jak kiedyś?
- Ale...
- Świat wytrzyma jeden dzień, bez ciebie! Harry też! - zagiął ją. Nie wiedziała co mu odpowiedzieć. W sumie... jeden dzień to nic takiego.. Nie! - zaczęła się upominać. - Przecież nie może! No, ale to tylko jeden dzień...
- To co zamierzasz robić?
- Może to? - powiedziawszy to podszedł do niej i zaczął ją całować.
- Powiedziałeś jak dawniej!
- A dawniej pocałunek był na porządku dziennym!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz