sobota, 5 stycznia 2013

Harry Potter Inna Historia. Rozdział 10.

- Skarbie, no jasne, ze mi możesz ufać! Przecież dobrze wiesz, że nigdy nie zrobił bym im nic! Zwłaszcza, jeżeli miałoby cię to zranić! - Tom powiedział to tuląc do siebie roztrzęsioną dziewczyne. Była wściekła, porzerażona i smutna. nie ufała już mu. Miała wątpliwośći, ale on wiedział jak ją oszukać. Jak oszukać wszystkich. Przeicież, jakaś tam dziewczyna nie zniszczy wszystkiego na co tak ciężko pracował! Jego władzy i potęgi!
- Ale przecież... tyle osób mówi mi, że ich szukasz! - powiedziała roztrzęsionym głosem. Miała łzy w oczach.
- To zwykłe plotki. NIe warto się nimi przejmować. Ludzie po prostu tym się zajmują. I widzisz jak łatwo cię to wyprowadziło z równowagi? Może powinnaś trochę odpocząć? Może odwiedzisz rodzinę? To ci zawsze pomagało. - powiedział uśmiechając się dobrodusznie. Nie wiedziała co teraz zrobić. W jego słowach była taka szczerość, ale jednak... coś jej mówiło, że nie powinna mu ufać. Przecież, gdyby ich nie szukał to by się nie ukrywali. W końcu sam Dumbledore kazał im się ukrywać.
- Nie... nie mam ochoty na odwiedziny.
- Jesteś pewna? - zapytał z troską.
- Tak... jasne... to tylko takie chwilowe. - uśmiechnęła się niepewnie. - Pójdę się przejść. Świeże powietrze dobrze mi zrobi.
Powiedziawszy to wyszła jak najprędzej z pokoju. Szła pędem korytarzami do tylnego wyjścia, które prowadziło na ogrody, gdy natknęła się na niego...
- Glizdogon? Co ty tutaj robisz? - spytała szeptem.
- Ja... ja....ja... - zaczął się jąkać. Zauważyła, ze przy tym złapał się za lewe przedramie.
- Oooo Glizdogon. Wejdź proszę. - za nią stał Tom.
- To ja idę do tych ogrodów.
Zbiegła szybko schodami w dół i wybiegła do ogrodu. Co tu robi Peter?! Przecież to on jest strażnikiem tajemnicy.... skoro on tu jest i ma mroczny znak... Nie może już ufać Tomowi. Powinna jak najprędzej uprzedzić brata.
- O witaj Jess. - podeszła do niej uśmiechnięta kobieta z burzą czarnych loków na głowie. Była bardzo podobnie ubrana do niej samej. CZarny gorset i czarne, obcisłe spodnie. Na nogach długie, wiązane buty i peleryna. Wyglądały strasznie.
- Witaj Bello. Jak tam twoje wczorajsze zadanie?
- A nie mogę narzekać. Tortury wychodzę mi niesamowicie dobrze. - powiedziawszy to przeciągnęła się leniwie z delikatnym uśmieszkiem na ustach.
- Tak, masz rację. W tej sztuce jesteś niezastąpiona. Czy mogłabyś przekazać Tomowi, że idę do miasta? Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.
- Jasne.
Już zbliżał się wieczór więc musiała się spieszyć pobiegła czym prędzej za bramę i teleportowała się.

To jeszcze nie było najgorsze. Dobrze wiedziała, co czeka ją dalej, ale zmusiła się żeby napełnić po raz kolejny kielich płynem i wypić go do dna.

Wylądowała w Dolinie Godryka. Pobiegła czym prędzej do domu Lily i Jamesa, ale było już za późno. Z daleka już Zobaczyła czarną postać w drzwiach i chwilę potem zielone światło. Wbiegła czym prędzej do domu, mijając ciało Jamesa i chcąc ocalić Lily i małego Harrego. A gdy była już na schodach prowadzących na piętro usłyszała krzyki Lily i zobaczyła zielone światło. Było już za późno. Cały dom zaczął sie trząść i kawałki sufitu zaczęły spadać jej na głowę. Udało jej się wbiec po schodach i zobaczyć, ze Harry żyje. To było dla niej bardzo ważne. Porwała go szybko w ramiona i uciekła z nim z walącego się domu. POtem, gdy wszystko ustało zaczęła płakać. Trzymała bezbronnego Harrego w ramionach i nie wiedziała co robić. Zauważyła, ze on też zginął. Tom. Teraz nie miała nikogo. Ale wiedziała, ze on wróci. Chciała zemsty. Weszła do domu i zaczęłą płakać nad ciałem swego brata i Lily.
Udało jej się opróżnić całą misę. Była prawie nieprzytomna, gdy podnosiła się na tyle by wyjąć to co ukrywało się w środku. Był to medalion. Porwała go i upadła na ziemię. Straciła przytomność. Wszystkie wspomnienia tamtej pamiętnej nocy wróciły do niej. Poczuła to wszystko jeszcze raz. Od nowa. Gdy się obudziła była bardzo osłabiona, ale już nie na tyle słaba, zeby się z tamtąd nie wydostać. Przywołała spowrotem łódź, przeszła podziemne korytarze i gdy znalazła się spowrotem na skale, otworzyłą medalion. W środku znajdowała się kartka. Czyli, ze był fałszywy.
„Do Czarnego Pana.Wiem, że zanim to odczytasz, będę już dawno martwy,ale chcę, byś wiedział, że to ja odkryłem twoją tajemnicę.To ja wykradłem twojego prawdziwego horkruksa i postanowiłem go zniszczyć.Zmierzę się ze śmiercią w nadziei,że trafisz na godnego siebie przeciwnika i będziesz znów śmiertelny
R.A.B ”
R.A.B?! NO to jest chyba żart! Jedyny śmierciżerca (a wnioskowała to po tym, ze pisał Czarny Pan) o takich inicjałach jaki przychodził jej do głowy to brat Syriusza! Przeicież to nie możliwe! Chociaż... pod koniec Regulus był jakiś inny... możliwe, ze to on.
Postanowiła to jak najszybciej sprawdzić, chociaż nie miała na to najmniejszej nawet chęci. Teleportowała się prosto do Kwatery Głównej. Drzwie były zamknięte. No w kńcu ktoś je zamknął! Zapukała. Po chwili w drzwiach stanął Syriusz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz