niedziela, 26 sierpnia 2012

Prolog

 
         Na podwórzu biegało dwóch chłopców i bawiło się latawcem. James miał wtedy obchodzić swoje 12 urodzine. Z tej okazji przyjechał do niego jego najlepszy przyjaciel ze szkoły. Syriusz. Wieczorem mieli przybyć jeszcze Remus i Peter. Mając 10 lat bardzo im zazdrościłam tego, ze chodzili już do Hogwartu. Że mieli moce. Ja ciągle czekałam, aż się pokażą, ale nic się nie działo. Bałam się tego, że mogę być harłakiem. Ale czy to możliwe w rodzinie czarodziejów? Skoro mój brat jest czarodziejem to ja też prawda? Ale jednak miałam dużo wątpliwości.
          Nagle zawiał mocniejszy wiatr i latawiec wyfrunął chłopcom z rąk. próbowali go złapać, ale bez skutku. Wleciał na drzewo i utknął.
- Może byśmy urzyli magii? - zapytał Syriusz.
- Przecież nam nie wolno. Nie tutaj. A i tak byśmy nie potrafili go ściągnąć.
       Tak bardzo chciałam im pomóc. Chciałam, zeby spadł i żeby był jak nowy.
          Nagle latawiec spada. I ku ich zaskoczeniu jest cały. Chłopcy odwrócili się i zauważyli ją. Stała samotna w drzwiach tarasowych. Mała czarnowłosa dziewczynka. Miała piękne, wilekie, brązowe oczy. Długie czarne włsoy spływały kaskadami na jej ramiona i plecy. BYła ubrana w białą sukienke. Odświętną. Specjalnie na te okazje. Na urodziny. Lecz okazało się, że nie było to święto wyłącznie jej brata, lecz także jej samej. To ona dziś, po raz pierwszy użyła magii. Po raz pierwszy pokazała, że ma moc. Chłopcy zaczęli skakać z radości. James uściskał swoją młodszą siostrę i bardzo się cieszył, ze nie długo będą razem w Hogwarcie


Jeżeli ktoś chce czytać dalej bez czekania to zapraszam na mojego bloga na kotku :http://dzola.blogi.kotek.pl/

1 komentarz:

  1. Czekam na następne, na kotku i blogu !!!!!
    Pozdrawiam Zakręcona :)

    OdpowiedzUsuń